Oglądałem (znowu) gwałt w TV.
Starałem się zachować dystans i spokój. W kuchni telewizor przyśrubowany jest do ściany, wysoko nad stołem. Nie raz go to uchroniło. Na ekranie koalicja gwałciła opozycję. W sposób chamski, perfidny, wyuzdany. Z pogwałcenien (non omen) wszelkich zasad. Wszystkim kierował model, zdalnie sterowany przez radio, dwojga imion.
Do tego jeszcze tekst (niesamowicie prawdziwy i nie daj Boże proroczy ! ) na blogu Azrael’a, “Jak się tworzy partię” , zwieńczony wnioskiem:
“Kaczyński buduje swoje partyjne imperium za państwowe pieniądze ! Pod przykrywką nośnych społecznie haseł oraz odwracania uwagi przez lustrację, CBA rozliczenia i komisje – następuje budowa prywatnego imperium politycznego Jarosława Kaczyńskiego…
Czy powinna być na to zgoda ?”
Zawsze byłem spokojny. Tylko dwa razy dałem w życiu komuś w mordę, z czego raz nie trafiłem. Umiałem pohamować emocje, zachować dystans. Od paru miesięcy zauważam, że przychodzi mi to z coraz większym trudem. Czy to ja jestem chory czy oni ? Jak pomyślę, że tylko 10% polaków zagłosowało na Potwory i Spółka plus kilka procent na samą bronę i Ligę Pół Rozumków, to….
Apeluje do posłów opozycji: Opuście ten sejm. Niech oni sami “bawią się” w tą farsę. To nie mój sejm. Nie mój prezydent. Nie mój premier. Ale (ciągle) moja Polska.
Napisane w Polityka




