Posted by: fraglesi | wrzesień 20, 2006

Szef płakał?

- Szef płakał?
- Edgar, walnąć cię? Szef nie baba, nigdy nie płacze!
- No ale Szef ma podpuchnięte i czerwone oczy…
- Abo mi wpadła jakaś cholera w oko.
- Wiem która… Jola…
- Edgar! Na zapowiedzi jeszcze nie dałem. W oko mi coś wpadło sieroto!
- To może ja języczkiem, delikatnie…
- Edgar, opanuj się!
- Szef coś nie w sosie. Taki smutny.
- Jak nie mam być smutny? Widziałeś co się w Budapeszcie dzieje?
- Rewolucja Szefie. Ich premier skłamał i wydało się.
- Właśnie Edgar, właśnie! A mało to my nakłamaliśmy?
- Eeee Szefie, jakie tam kłamstwa? Lodówka? Dziadek w wermachcie?
- Pikuś ale, że podatki obniżymy, autostrady pobudujemy no i te 3 miliony mieszkań
- Szefie, toż w to nikt nie wierzył! Ludziska już nauczyli się przez lata
- To jak żeśmy te wybory wygrali? No powiedz Edgar?
- Przecież Szef wie, lodówka i dziadek. Jacek miał wspaniały pomysł.
- Taa dlatego w dupę za te bilbordy nie dostał. O Grassie nie wspomnę.
- No i to, co nam Rokita podsunął, że niby my razem po wyborach
- Fakt, Edgar, he he he. Sami samobója strzelili. Ja miałbym iść ręka w rękę z tymi liberałami, okrągłostołowcami, lewakami?
- Uśmiechnął się w końcu Szef. To może ja kotka przyniosę ? Szef popieści…
- Ty się Edgar kota nie dotykaj. Już żeś mi jednego ukatrupił. Ludwik niech jednak wzmocni siły. Trochę wozów, tych z sikawkami, wiesz, niech dokupi. Coś tam ściemni, że to przeciwko kibolom.
- Szefie ale znowu zaczną psioczyć, że tanie państwo…
- Niech se psioczą. My bezpieczni musimy być. Lech już borowików dobrał. W domku ogrodnika ich trzyma he he he. Nie daj Boże hołocie przyjdzie do głowy rewolucję robić. Stan wojenny będę ogłaszał? Raz zdobytej władzy… , no? no?
- Raz zdobytej władzy nie oddamy, Szefie!
- Wężykiem Edgar, wężykiem!
- Szefie ale przyszedłem z dobrą nowiną. Mamy sposób na Leppera.
- O gadaj! bo ta cholera już mi tak za skórę zalazła, że…..
- Wystarczy, że przegłosujemy poprawkę do konstytucji, że karani nie mogą kandydować.
- Dobre ! Któren wpadł? Jacuś?
- Chłopaki od Zbysia “wanienki” przedwczoraj nagrali, jak Lepper Tuskowi mówi, że tego się obawia.
- Podsłuchy, Edgar to podstawa. No i czujność, czujność! A teraz Edgar powstań, zaśpiewamy nasz hymn.
- Szefie eee… ja…. już muszę lecieć
- Co jest Edgar, nie podoba ci się jak śpiewam?
- Ależ skąd? Szef ma głos jak dzwon! Jak śpiewak w operze!
- No to już 1… 2… 3….

Odpowiedzi

he he :) dowcipne i oddające myślenie tych, co na górze. tylko na 100% nieprawdziwe: to smutni panowie z poczuciem humoru deski w tartaku. Na pewno tak sobie nie rozmawiają. Jesli już, to wychowani w etosie walki, otoczeni przez wrogów i układy (sami tkwią w słonecznym i z niego to już im się nie uda wyrwać… ;) wydają sobie komedy typu wojskowego.

Super!

- To może ja języczkiem, delikatnie… :)))))))

O Fraglesi ty to sobie grabisz u władzy :) i bardzo dobrze zresztą !! Świetny tekst.

Leave a response

Your response:

Kategorie