Posted by: fraglesi | grudzień 22, 2006

Stara miłość nie rdzewieje

Na stole leży Kaziu Krzywousty. Wkoło krzątają się jajogłowi w białych kitlach. Gruba wiązka przewodów łączy Kazia ze stacją roboczą. przy której siedzi ściągnięty z Gdańska przez Bilborda, hacker.

- I jak Panie Dareczku? - zza pleców rosłego hackera próbuje spoglądać na monitor zatroskany Szef - uda się?
- Myślę, że tak ale muszę powiedzieć, że ten co go robił strasznie sp* sprawę…
- Tak myślałem! Zawsze były z nimi problemy!
- Musiałem zmienić mu jądro, bo stare było i za dużo bym czasu stracił chcąc wszystkie patche zainstalować. Po zatem sshd się wykładał, stąd problemy z dostępem.
- Jądro? - Szef nie bardzo rozumie – to miał jedno?
- To taki żargon techniczny Szefie – wtrąca się Jacek Bilbord – Pan Darek zrobi wszystko na cacy. To mój kumpel z podwórka, zaufany gość
- Acha… - oddycha z ulga Szef
Pan Darek niczym wirtuoz z oszałamiającą prędkością muska klawisze na klawiaturze. Na ekranie migają kolumny cyfr. Co chwila mruczy coś pod nosem. Czasem siorbnie coca-coli. Nagle leżący na stole Kaziu ożywa z lekka.
- No skończone – Pan Darek zadowolony odchyla się do tyłu – jest jak nowy, he he. To co teraz zainstalować?
- Prezesa PKO i niech mu Pan wytnie te jego ambicje polityczne.
- Się robi – Pan Darek bierze podane mu przez jednego z techników DVD z programem “Prezes Banku”. Wkłada do czytnika. Po kablach biegną bity niosące wiedzę jaką musi posiadać prezes jednego z czołowych banków polskich.

- Jak Pan skończy Panie Dareczku to niech Pan spojrzy jeszcze na tamtą Panią - Szef pokazuje na stojący w kącie stół z leżącą nieruchomo kobiecą postacią.
- A co z nią? - Pan Darek lubi wyzwania
- Coś pamięć jej szwankuje. Myli ważne traktaty a po zatem ma lekki rozstrój ośrodka decyzyjnego - podpowiada jeden z techników, spoglądając na notatki.
- To Pani Anna też? - zdumiewa się Darek – sfatygowała się ? he, he
- Bez podśmiechujek - wtrąca się szybko Bilbord – rób swoje.

Pan Jacek długo namawiał Szefa na podmianę pani minister na cyborga. Szef opierał się bo wiedział jaką estymą raczy ją jego młodszy brat. Znali się jeszcze z czasów gdy brat pracował na Uniwersytecie Gdańskim. Stara miłość nie rdzewieje tłumaczył Szef. W końcu, po kolejnej wpadce pani minister, uległ namowom.

Odpowiedzi

Żeby ich tak wszystkich powymieniać na androidów… Może w końcu synapsy by im wystartowały i zaczęliby się zachowywać rozumnie.

Wesołych Świąt!

Cudne!
Jak zawsze, zresztą.

Fragles, pochwała!!, znowu piszesz niedoścignione teksty. Jakie trafne metafory!! Jeszcze będziesz Noblistą!!

U mnie masz piątkę z plusem (nie szóstkę, bo za moich czasów nie było takich ocen…).
Najbardziej rozczuliło mnie uzasdnienie nominacji p.Marionetkiewicza, jakie wygłosił dziś Wierzejski: “trzeba mu było dać odpowiednie stanowisko, bo pozostał bez środków do życia, a ma rodzinę na utrzymaniu, a po tym, jak był premierem, nie może podjąć zwykłej pracy”(cyt.z pamięci).

Przy czym przez pojęcie “zwykła” rozumiemy “praca, w której należy wykonywać jakąś pracę, podlegającą ocenie”.

Bodajże junkier (czy jakiś inny matoł) napisał na forum GW, że co za problem oddać Kazikowi do zabawy bank, skoro ten ostatni jest w dobrej kondycji finansowej. Czytaj: jak coś spier…, będzie czas na podjęcie działań ratunkowych. Groza.

Pocieszające jest to,że jak stwierdził któryś z jego wielbicieli, Atrakcyjny K. nic nie spier…, bo prawdziwą robotę będą za niego wykonywać inni, a on ma za zadanie robić dobre wrażenie i nie przeszkadzać (i brać za to kasę, niestety nie taką, jak prezes prywatnego banku, bo na razie obowiązuje ustawa kominowa).
Mimo wszystko - Wesołych Świąt!

przez tą ustawę kominową to cała rodzina Marcinkiewiczów będzie głodem przymierać, a do dzieci Kaziowych św. Mikołaj nie przyjdzie :(

Wesołych świąt ! :D

Ańcia- wypisz wymaluj. Jako dziecko była nieznośnie przemądrzała

[...] Tysiąc razy mówiłem, żeby nie grzebał w nim ten hacker z Gdańska – oburzył się profesor – Jeśli plomba zerwana to ja nie ręczę za [...]

Leave a response

Your response:

Kategorie