
W sali konferencyjnej siedzi wierchuszka Potworów i Spółka. Zaraz zacznie się spotkanie noworoczne, na którym Szef ujawni plany na nadchodzący rok. Czekając, Panowie dyskutują, sączą drinki, z tyłu paru gra w karty.
- Witam Panów – Do sali wkracza sprężystym krokiem Szef.
Wszyscy, jak jeden mąż, porywają się z miejsc. Prawe dłonie wyciągają w prastarym słowiańskim pozdrowieniu, które teraz jest obowiązującym pozdrowieniem organizacji.
- Niech żyje Szef i organizacja nasza! - gromko odpowiadają
Szef spogląda po wyprężonych jak struny najwierniejszych towarzyszach broni. Wszyscy założyli galowe, czarne mundury. W pierwszym szeregu stoją: Edgar Peron, Kuchcik, Krwawy Ludwik i jego ukochany Jacek Bilbord. W drugim (nie bez powodu) Ździchu Wodnik, Zbyniu Niszczarka, Radek Nielot,
- Dziękuję, dziękuję - Szef jest rozpromieniony - spocznij!
Szef staje za, niedawno zamówioną, kryształową mównicą. Wyraźnie ma problem z dosięgnięciem pulpitu.
- Kto do cholery majstrował przy mojej mównicy?
- Już poprawiam Szefie – Do pomocy rzuca się Jacek Bilbord. Nie chce aby wydało się, że poprzedniej nocy, gdy nikogo nie było w budynku, próbował swoich sił jako orator – Widocznie sprzątaczka
- To był najlepszy rok od 17 lat. Naszych dokonań nie muszę wam wymieniać – zaczyna Szef rozglądając się czujnie po zgromadzonych - martwią mnie jednak sondaże
Jackowi Bilbordowi nie udało się zataić przed Szefem dość niekorzystnych wyników badań opinii społecznej. Siedemdziesiąt procent ludu nie potrafi docenić dokonań Słońca Tatr a tym samym organizacji Potwory i Spółka. Na nic zdało się, tłumaczenie, że to ciemny lud.
- Musimy się wziąść się ostro do roboty Panowie. W ciągu najbliższego pół roku media niezależne muszą zostać spacyfikowane. Odpowiedzialnym będzie Jacuś
Szef spogląda z czułością na swoją prawą rękę. Czołowego bulteriera IV RP.
- Tak jest Szefie – przytakuje tenże – wszystko mam już gotowe. Zacznę może od Adasia Lewaka
- Mam nadzieje, że masz coś mocnego na niego? - dopytuje się Szef?
- Oj tak - Enigmatyczny uśmiech nie wróży nic dobrego – ale na razie nie będę zdradzał szczegółów.
- Jak Jacek upora się z mediami, to rozwalimy do końca przystawki – Szef uśmiecha się od ucha do ucha – a potem… no, dowiecie się potem. Tymczasem muszę się wam pochwalić. Napisałem książkę którą nazwałem “moja walka czyli jak budowałem IVRP”. Pani Kasia rozda wam zaraz po egzemplarzu. Na jutro ma być przeczytane. Zrozumiano?
Categories:




