
Jestem Katem. Zawód jak każdy inny. Musi iść z duchem czasu. Poprzednicy używali topora, gilotyny. Potem modne stały się rozstrzeliwania i wieszania. Ja uważam, że nie ma nic lepszego niż dobry stos. Wolno płonący. Ofiara ma czas zastanowić się nad swoim życiem. Żądny atrakcji plebs czas aby nabawić się cierpieniami.
Tłum na rynku wył rozwścieczony. Żołnierze wprowadzali właśnie 12 dziewcząt skazanych prawomocnym wyrokiem trybunału ds. cnoty wierności i czystości. Zaszły w ciąże albo udowodniono im stosunki przedmałżeńskie. Głupie, teraz drogo za to zapłacą. Własnym życiem. Nie one pierwsze i nie ostatnie.
Na czele trybunału stał od lat Jego Ekscelencja Kardynał Mirosław Orzech. Zasłynął tym, że dzięki jego staraniom usunięto ze szkół nauki heretyka Darwina. Wprowadzono zaś nauczanie dla młodych dziewcząt. Przyszłych matek polek. Przykładnych katoliczek.
Za utratę cnoty przed małżeństwem groziła śmierć lecz młodość ma swoje prawa. Częstokroć lud sam wymierzał sprawiedliwość, kamieniując grzesznice. Władza przymykała oko a nawet, ustami księży z ambon oraz z anteny jedynie słusznego radia, po cichu zachęcała
Teraz dwanaście grzesznic stało przywiązanych do pali na przygotowanym przeze mnie stosie. Kluczowym jest wybór drewna. Sosnowe odpada, płonie za szybko. Dobry jest dąb ale drogi a wyciągnąć pieniądze od trybunały to gehenna. Tanie państwo ich mać. Stosuje więc mieszankę brzozy i buku. Płonie w miarę powoli i z małą ilością dymu.
Muszę kończyć. Jego Ekscelencja skończył przemawiać i dał mi znak. Czyń więc Kacie swoją powinność. Do zobaczenia w przyszłym tygodniu.
Napisane w IV-RP




