
Ciekawie ilu pomyślało sobie nie wiadomo co po przeczytaniu tego tytułu. Tymczasem ja od rana walczę rozpaczliwie z ptakiem. Takim czarnym
Parę słów wyjaśnienia. Do mojej podziemnej celi słońce wpada dzięki skomplikowanemu systemowi luster. Bez nich zimą zasnąłbym jak niedzwiedź i pewnie na wiosnę bym już nie wstał. Od dwóch dni moje lustra upodobał sobie mały czarny ptak. Chyba Kos.
Drań bierze odbicie za innego kosa lub, co bardziej prawdopodobne, pannę kosówę. Spragniony amorów tłucze w te lustra jak oszalały. Niestety do jego małej, tępęj główki nie dociera, że to tylko odbicie. Zresztą co tu oczekiwać o Kosa. Wielu ludzi nie rozumie prostszych spraw
Mógłby tak tłuc się do usranej śmierci ale problem jest taki, że on robi pod siebie. Tak, tak, opróżnia się prosto na odbłyśnik, który znajduje się poniżej. Mój patent a la Adam Słodowy. Nie będę przecież co trzy dni zbierał ptasiego łajna.
Próbowałem go odgonić stukając w okno mojej celi. Na próżno. Wraca po minucie. Próbowałem poświecić mu w oczy halogenem. Nie robi to na nim wrażenia. W końcu rozwiesiłem na nitkach kawałki cynkofoli. Taki strach na wróble. Niestety to też nie robi na nim wrażenia.
W zapasie mam:
- wystawienie głośnika z techno (może nie lubi)
- podłączenie 220 voltów
- zakup wiatrówki w promocji. Naboje gratis.
Ciąg dalszy z frontu walki być może nastąpi. Chyba, że to on mnie wykończy
Napisane w Uncategorized




