
- Oczywiście Misiu
Blond piękność zwana Sandrynką-landrynką, bierze kremik do opalania. Faktor +40 bo słońce egipskie przypieka mocno mimo wczesnej pory.
- Jakiż ty jesteś słodko włochaty, mój ty Misiu Pysiu
- Grrrr – mruczy niczym kocur pan Januszek – niżej, niżej…..
- Ależ Misiu Pysiu nienasycony ! Ludzie wkoło, jeszcze ktoś zobaczy, nie daj Boże zdjęcie zrobi…
- No jeszcze, o tak, grrrr
- Ach ty mój tygrysie – Sandrynka-landrynka tarmosi Misia Pysia za uszy – teraz ty mnie… ale tak jak lubię
Pan posieł zabiera się z wprawą do rzeczy. Młode ciałko blondynki a jednocześnie przedstawicielki pewnego ogłupionego narodu, pręży się pod męskimi dłońmi członka partii rozbuchanych buhajów. Ma ci on wprawę.
- Daleko ci do Danusi sklepowej, oj daleko – myśli rozanielony Mr Lover – A i Renatka, co to lubi seks na owsie, nie umywa się.
- Misiu! bądź grzeczny! poczekaj do sjesty…
- Grrrrr!!! - odpowiada brzuchaty primus inter pares – chodźmy już… teraz….
Wszystko to obserwuje Pan Kazio, krajanin gruchoczącej parki. Czuje, że zbiera mu się na wymioty.
- Kto wpuścił bydło na salony? – myśli pan Kazio – Quo Vadis Polsko?
Napisane w IV-RP




