
- Trzymaj go dobrze Czesiu! Nie może się nam wyrwać, jak ten ostatni
- Tak jest panie plutonowy, ale jeżeli wolno mi zauważyć, to nie lekarz
- Co ty Kowalski pierd* ?
- To pielęgniarz panie sierżancie – szeregowy Czesio spluwa pod nogi - No bo on na czerwono jest i tu ma naszywkę “pielęgniarz”
- No żesz k* mać! Tośmy się na marne napałowali i tylko pigułę wyciągnęli?
Rosły plutonowy zwraca się do szamocącego się pielęgniarza
- Nie mogłeś durniu mówić, żeś nie lekarz?
- A daliście mi cokolwiek powiedzieć? – płaczliwie odpowiada tenże – słowa nie zdążyłem powiedzieć jak pałą przez łeb dostałem! Za co?
- Za jajco! - Rechocze Czesiu i dodaje - Za miłość do ojczyzny i chęć do życia
- Co my teraz z nim zrobimy? - na czoło plutonowego wkrada się oznaka myślenia. Rzecz to rzadka.
- Za lekarza sierżant daje flaszkę a za pigułę to nawet paczki petów nie dostaniemy – odpowiada Czesio – tylko czas stracimy
- Masz rację, inni resztę wybiorą a nam nic nie pozostanie. Żebyś ty jeszcze pielęgniarką był – sierżant markuje zamach ręką. Pielęgniarz kuli się.
- i gotować umiał – dodaje Czesio.
- Poszedł won, jesteś wolny a na przyszłość pięć razy pomyśl zanim ci przyjdzie ochota rękę na władzę pisową podnosić.
Plutonowy puszcza zatrzymanego i patrzy jak ten szybko, kulejąc oddala się. Poprawia pas i mówi:
- No dobra Czesiu, bez pracy nie ma kołaczy. Tylko kur* nie zgub znowu pały! Przecież cię uczyłem jak się pałę trzyma.
- Tak jest panie plutonowy! Nie zgubię !
- Dobry ten szpital na peryferiach. Jeszcze tu może jakiegoś profesorka wyszarpniemy.
Napisane w IV-RP




