
Szef organizacji Potwory i Spółka rozmyśla, zanurzony głęboko w fotelu. Pogaszone wszystkie światła, oprócz małej lampki. Twarz spowija głęboki smutek. Po gabinecie cicho krząta się Kuchcik. Wierny sługa, w tych ostatnich dniach.
- Wszyscy mnie zdradzili – wzdycha ciężko Szef – Uciekli jak szczury!
- Nieprawda Szefie – protestuje Kuchcik o lekko rozbieganych oczętach – ja jestem, Ludek, Gosiu, Zbysiu niszczarka, Jacek Bilbord
- Co tu tak śmierdzi butaprenem? – nagle zauważa Szef i próbuje wywąchać źródło zapachu
- Buty od szewca właśnie odebrałem – odpowiada, spłoszony nie wiadomo czemu, Kuchcik
- Acha – uspokaja się Szef i zapada głębiej w fotelu
- To może zrobię Szefowi herbatki z cytrynką ?
Szef nie zwraca uwagi i dalej ciągnie swój monolog. Poprawia okrywający go czarny skórzany płaszcz. W podziemnej kwaterze, a właściwie bunkrze, jest zimno i wilgotno. Nie działa ogrzewanie. Powietrze czuć lekko stęchlizną. Gdzie te czasy gdy biło tu serce narodu?
- Wszystko stracone, czerwone hordy oblegają, zaraza liberalna!
- Może Szef przejdzie się na świeże powietrze?
- Nie! Nie! Tam jest niebezpiecznie! - protestuje zapytany - Zaryglujcie wszystkie wejścia!
- Wszystko jest dobrze pilnowane – uspokaja Kuchcik – W razie czego Szef wsiądzie w ten swój podziemny pociąg, który zawiezie na lotnisko…
- Nie ucieknę jak szczur! Wolę popełnić samobójstwo a wy razem ze mną
- Wszyscy? Z Szefem?- Kuchcik jest przerażony
- Tak! Wszyscy kłamcy i oszuści! - ciągnie łamiącym się głosem Ojciec Narodu - Nawet ten Kazimierz, do niedawna miałem go za syna, a teraz gryzie dłoń, która go wykarmiła
Szef zapada w ponure milczenie. Jest niespokojny. Ma dreszcze.
- A co robi Jola? Jest u siebie? - ożywia się nagle
- To może pójdzie Szef do niej? - proponuje z nadzieją Kuchcik – rozerwie się…
- Nie teraz, zresztą ona znowu zacznie się żalić, że jej tu nudno i że ma dość tego miejsca.
- Kamyk chciał się z szefem widzieć
- Nie chce go widzieć! To wszystko przez to jego partactwo! Rozstrzelać!
Categories:




