
Siedział w swojej gazetowej budce. Ciężką głowę złożył na spracowanych, wielkich jak bochny rękach. Zmorzył go sen. Śnił o dawnej sławie, gdy podawał rękę korowanym głowom, prezydentom mocarstw. Tak nisko upadł.
Interes kiepsko szedł. Mało kto kupował gazety. Tylko starsi ludzie. Młodzi woleli czytać w Internecie. Całe dnie więc drzemał, częstokroć zmorzony snem Bachusa.
Do budki podszedł niski, zgarbiony staruszek. Zobaczył że tamten śpi i zaczął stukać laską o ladę.
- Halo! Obudź się pan! Nasz dziennik jest?
- Czszzego? Zaaaraz – wymamrotał kioskarz – Się szanowny Pan nie deenerwuuuje
- Ty pijaku! - wyskrzeczał staruszek – przez taki jak wy tą Polskę rozkradli!
- Zarraaaz pijaku – obruszył się kioskarz – ja tylko kieliszeeek wina albo dziesięęęć… moja spraawa
- Same pijaki, złodzieje i komuchy – staruszek pieklił się coraz bardziej – Jak byłem prezydentem to chciałem z takimi jak wy porządek zrobić!
- Prezydentem – zarechotał wstawiony – zwiąąąązku działkowców chyyyyba he he… Ja to byłem prezydeeeeentem wszyyyystkich Polaków
- Cham! Ludzie! Cham! - staruszek szukał poparcia wśród obojętnych przechodniów
- Sssam jeeeesteś Cham – odparł spokojnie kioskarz
- Już ja ci pokażę kto Cham – krzyknął staruszek i zaczął okładać budkę laską. Pękła szyba.
- Ożesz ku* - wymamrotał kioskarz i zaczął się gramolić z budki – W ryyyło od Olka chceeeesz? Spieprzaj Dziadu!
Napisane w IV-RP