
W salonie organizacji Potwory i Spółka trwa właśnie poranna odprawa. Panowie rozparli się w fotelach. Palą cygara. Wszystkim udzielił się dobry nastrój Szefa. Kampania idzie jak po sznurku. Już za niecały miesiąc przejmie pełnie władzy.
- Szefie, może krewetkę albo ananasa? – pyta Kuchcik z pełnymi ustami – zostały po tych filmowcach
- Kiełbasy daj a nie jakieś burżujskie frykasy – odpowiada Szef
- Frykasy to są ale dla ciemnego luda – mówi pucołowaty Michałek – Ananas kupiłem za siedem zeta a krewetki kosztowały lekko ponad dychę, he he he
- Jak ja kocham ten nasz plebs, wszystko kupią – rechocze Edgar, który ma już lekko w czubie – Polejcie Mordy wy moje!
- By żyło się lepiej panowie! - wznosi toast Ludek
- By opozycja się tak nas nie czepiała – dopowiada Kuchcik
- I to z jaką agresją! - dopowiada milczący dotąd Kamyk, Szef wojowników Ninja, z żółtymi literkami na plecach.
- Opozycja autostrady będzie budować – mówi Szef – własnoręcznie…. łopatami
- Komu bezę? – pyta Kuchcik, który jak wiadomo uwielbia łakocie
- Beze je się łyżeczką, debilu! - mówi Szef – cała gęba wysmarowana, w lustrze się przejrzyj. Edgar, zawieziesz te nowe teczki do Wprost a ty Ludek, umów mnie z Ojcem Dyrektorem
- Autostrada? – pyta Ludek
- Nie, tunel wzdłuż Wisły. Z Torunia do Warszawy – śmieje się Szef
- Budowanie! Budowanie! - mamrocze Edgar i dodaje – Szef pamięta o moim uzdrowisku dla Mamusi?
Szef go nie słyszy bo zajęty jest klepaniem pucołowatego Michałka w wydatny pośladek.
- Mordo ty moja - mówi rozanielony – pracuj tak dalej!
—
Categories: