
Wojna podwórkowa trwa na całego. Kaczory nawalają Donalda i Kwaska. Kwasek nawala Kaczory i Donalda. Donald próbuje się bronić ale niemrawo. Burak i Koń plują w stronę pozostałych.
Wszelkie chwyty dozwolone. W ruch poszły proce, kapiszony, kamulce a co poniektórzy to i psimi kupami rzucają. Gruby Michał wespół z Tomkiem okularnikiem, smarują na garażach rożne brzydkie hasła i obrazki. Wszyscy witają się nowym zawołaniem: mordo ty moja.
Kaczor tłukł się już z Kwaskiem. Kwasek o dziwo był trzeźwy (zbiera flaszki po pijakach) i wygląda na to, że dowalił Kaczorowi. Donald też chciał się naparzać z Kaczorem ale ten go zlał. Donald wyzwał Kaczora od tchórzów i wysłał mu dwa nagie kije. Kaczor dworuje sobie z niego ale koniec końców będzie musiał się zmierzyć.
Burak chciał założyć własną piaskownicę ale nie ma kasiory. Wisi więc z kumplami na trzepaku. Przywiesił się do nich Czerwony Leszek i Wrzodziasty. Leszka wywalili z czerwonej piaskownicy. Mały Wojtek bez portek pokazał mu gest kozakiewicza.
Kapelusznika dziewczyna zrobiła w konia. Siedzi teraz zapłakany w domu i obiera ziemniaki a ona bryluje w piaskownicy Kaczora. Mówimy na nią niemra, bo zrozumieć nie można co mówi. Na dodatek plecie trzy po trzy ale ma fajne kapelusze i falbanki. Ktoś tam próbował bawić się z nią w doktora ale uciekła z piskiem.
Koń, przygarnął do siebie Marka ministranta i (o dziwo) Januszka Miki Mouse. Koń się już nie liczy odkąd podpadł Ojcu Tadeuszowi.
Gospodarz Anioł, podparty pod boki nas obserwuje i mruczy pod nosem: “K* wytrzymać, k* wytrzymać, jeszcze tylko niecałe dwa tygodnie”. Nikt nie wie o co mu chodzi ale brzmi to cokolwiek groźnie.
—
Categories:




