
Był ciepły, jesienny dzień. Prawdziwa złota polska jesień. Stali nad brzegiem rzeki. Odbite słońce rzucało na jej twarz refleksy, pieściło włosy. Jest taka piękna – pomyślał.
- Mario, błagam cię! Nie rób mi tego! - spojrzała mu błagalnie w oczy.
Milczał. Mimo swoich 42 lat wyglądał jeszcze tak młodo. Jego chłopięca twarz była nieprzenikniona. Nie pozwalał przytulić się. Każdą komórką ciała czuła jak ją odpycha.
- Twe serce jest jak kamień – zaszlochała szukając w kieszeni chusteczki
Podał swoją. Tak, W miejscu serca miał kamienną grudkę. Nic nie czuł.
- Mario! Nie kamieniuj mnie – wytarła łzy - Nie zabijaj! Wiem, zawiniłam. Nie powinnam dać sie namówić na lody z tamtym.
Oparła się o balustradę i skuliła. Jej ramionami zaczął wstrząsać szloch. Stał jak skamieniały. Z drzew opadały złote liście. Jestem mumią – pomyślał i nagle poczuł jak bardzo chce wziąć ją w ramiona, przytulić. Pocałować jej jesienne usta. Powstrzymał się resztką sił.
- Skrzywdziłam wszystkich… - monologowała dalej - moją rodzinę, męża, dziecko, moją mamę. Wuj Donald jest wściekły – zamilkła na chwilę i spojrzała w dal - Jestem tylko człowiekiem.
- Betti – powiedział cicho – ja…..te… te czułe słowa, te listy, kwiaty… nie godzę się na to Betti
Nie usłyszała. Patrzyła na refleksy na wodzie.
- Chcę powiedzieć, że jestem tylko człowiekiem, którego zgubiła otwartość, ufność i wiara w dobre intencje drugiej osoby - mówiła dalej drżącym głosem. - Kiedyś ta wiara i ufność pozwoliły na to ,że byłam otwartym człowiekiem. Jak się dziś okazuje nie we wszystkich obszarach życia jest to pożądaną cechą. Nie uchylam się….
- Betti – powtórzył i wziął ją za rękę
- Tak?
- Ja musiałem, kazał mi
- On?
- Tak
- Rozumiem, to koniec? - zadrżała - Proszę odpowiedz mi, to koniec?
Nie odpowiedział. Odwrócił się i szybkim krokiem odszedł.
- Żegnaj Mario – rzuciła za nim
Categories:




