Korzystając z okazji, iż Fraglesi ma dzisiaj mnóstwo hackerskiej pracy, pragnę skreślić do was parę pożegnalnych słów. Spokojnie, spokojnie, odchodzę ja, jego osobisty oficer prowadzący, on zostaje.
Dzisiaj mijają dwa lata, odkąd zwerbowany przeze mnie Fraglesi, podjął walkę z IV RP. Na początku nie zdawał sobie sprawy, że jest sterowany. Musicie wiedzieć, iż nie potrzeba wcale intensywnego prania mózgu. Wystarczy odpowiednie dozowanie informacji, ukrywanie treści, zmiany akcentów, podszepty, czasem motywacja finansowa. Muszę jednak podkreślić, że to ostatnie nie miało miejsca w jego przypadku. Był wojownikiem idei.
Twórcy IV RP szybko spostrzegli, iż są przedmiotem ciągłych i wściekłych ataków. Próbowali się bronić. Wobec zakrojonej na szeroką skalę akcji, byli jednak bez szans wobec naszej wiedzy, doświadczenia i znacznej przewagi technologicznej. Polegli.
Po wyborach odbyłem, choć zwykle tego nie czynimy, męską rozmowę z Fraglesim. Odsłoniłem mu kulisy operacji “Fraglesi”. Był załamany, chciał zarzucić pisanie bloga. Podniósł się szybko i postanowił pisać dalej. Już bez mojego nadzoru.
Obiecał solennie, iż nie będzie szkalować nowej władzy, ale jak go znam, to po pierwszym jej potknięciu rzuci się jej do gardła. Jest to bowiem urodzony anarchista i liberał. Nie wiem o czym będzie pisać. Na pewno mniej o polityce. Wiem, że szykuje nowy cykl “Z pamiętnika leszcza”.
Mam nadzieję, że pozostaniecie jego czytelnikami. Kończę słowami gubernatora Kalifornii: I’ll be back
Categories:




