Wiele wody upłynęło w Rio Vislos. Lud prowincji Pueblo Obscuro, w wyniku pokojowej rewolty, przekazał władzę w ręce Leoncio Don Tuskos. Tobiasz Don Kaczos, brat miłościwie panującego cesarza Don Pedro II, został zmuszony oddać fotel gubernatora prowincji.
- Zdrajcy po trzykroć Zdrajcy! Zabij ich! Utnij im głowy i nasadź na pale! - Krzyczała na niego, wściekła niczym głodna lwica. Włos rozwiany, zwężone źrenice, zaróżowione lica. Zła ale piękna.
Miała na myśli trzech byłych vice gubernatorów, Louis Don Dornes, Paolo Don Zaleva oraz Casimire Don Ujazdos. Odmówili dalszej służby Tobiaszowi.
- Nie mogę Isauro – powiedział cicho – uwierz mi, gotowi jeszcze krwawą rebelię wywołać
- Zamilcz! - krzyknęła hardo na niego. Z oczy posypały się jej iskry – jesteś tchórzem! Porozmawiaj z bratem!
- On nic nie może…..on…. Mia Madre…
- Imbecilos! - uderzyła otwartą dłonią w biurko. Podskoczył. - Twój brat jeszcze większy collón! Na dwa tygodnie zapadł się pod ziemię zamiast zmiażdżyć siła tą rewoltę!
Milczał. Najchętniej zapadłby się pod ziemię.
- Don Tusko jest taki przystojny i młodszy znacznie – zaśmiała się gardłowo - A widziałeś z jaką gracją siada na rumaka? Tobie, Tobiaszu, to muszą stołek podstawiać a i stajenny jeszcze się napoci zanim ci nań wsadzi.
Drwiła z niego. Drwiła z przegranego
- Duszko, proszę – zaprotestował nieśmiało
- Stary już jesteś, Tobiaszu, że też ja tego wcześniej nie widziałam - Może wrócę do niego? To on mi przywrócił wolność
—
Categories:




