Książe Jarosław, zwany przez złośliwców karłowatym, pobity doszczętnie przez rycerza Herr Tusk von Danzig, schronił się z najwierniejszymi wojami w zamku brata, Lecha.
Bramy zamknięto. Straże na mury wystawiono. Zapasami jadła i trunków zacnych a krzepkich, piwnice napełniono. Z okolicznych wiosek, pomimo kmieci larum, zastęp młódek słuszny porwano. Ponoć ku pomocy kuchennej, ale kto tam panów rycerzy wie. Chędożenia wielcy to Fanaticus.
Rycerze Herr Tuska Wolskę opanowują. Bezlitośnie tropią wojów Księcia Jarosława. Wspomagają ich kmiecie pod wezwaniem Księcia Waldemara z Pawlakowa. Takie jest prawo zwycięzcy.
Książę siedzi chmurny w swojej komnacie. Giermek Kuchcik troskliwie Pana futrami otula. Zimno bowiem jak w psiarni.
- Jaśnie Panie, co zrobić ze zdrajcami – pyta wąsaty rycerz Krzysztof z Putra, mieściny na dalekiej północym, podle Litewskiej granicy.
- Powiesić! - odpowiada głucho Książe – albo łby poucinać i na pale nasadzić
- Jaśnie Panie, nie przystoi, zwłaszcza rycerza zaciężnego, Louis des Dornes. Rycerstwo gotowe się zbuntować!
- Zatem puścić wolno
- Wolno Jaśnie Panie? - wtrąca, drapiąc się po głowie, durnowaty giermek Joachimek z Brudzina
- A wolno! Ale najpierw ślepiów pozbawić! Nie będzie więcej tych swoich szkalumni wypisywał
- Zacne! - rechocze Joachimek – to może jeszcze Castratium Panie? Sam z chęcią zrobię…
- Tobie trzeba Castractium zapodać, Durniu – wybucha giermek Zbyszko z Giżyńska – mało żeś dziewek schędożył? Kmiecie odszkodowań żądają
- Chłopcy spokojnie – wtrąca dyszkancikiem Kuchcik, któremu na słowo Castractium, zimny dreszcz po plecach przechodzi – Nie kłóćcie się proszę. Nie wolno Jaśnie Pana teraz nerwować
- Dobrze, niech sprawiedliwości stanie się zadość – odzywa się po chwili Książę – Rycerzy Pawła z Zalewa i Kazimierza z Ujazdowa przed sądem uczciwym postawić. Racji wysłuchać a potem powiesić albo skrócić o głowę, he he
- Mój ty Misiu Pysiu! Ale ty męski jesteś, grrr – wymruczała milcząca dotąd księżniczki Joanna, siedząca na kolanach Księcia.
Wtem do komnaty Rycerz Adam z Lipna wbiega. Pada do stóp Księcia, pierścień całuje.
- Jaśnie Panie, Pyrobolus… Pyrobolus… znaczy bomba.. - nie może złapać tchu
- Wybuchła? - podrywa się Książę
- Rozbroili Panie! Herr Tusk, w porę ostrzeżony
- Stercum! - zaklął Książe – Wóz złota i futer za tę nowość z Chin oddałem!
—
Napisane w V RP




