
Koryto było już tak blisko. Prawie na wyciągnięcie ryja. Niestety przed nimi kłębił się tłum. Tłuste zady co chwila przesłaniały cel
- Weź się pan posuń! – zakwiczał sąsiad z lewej w obowiązkowym zielonym krawacie
- A pan gdzie pchasz ten ryj? - odparował zaatakowany – krawat se pan popraw
- Ryje w kubeł! Nie pchać się! Dla wszystkich starczy – odezwał tłusty knur z przodu, bez krawata ale pomalowany na zielono. Funkcyjny znaczy.
- Akurat , nażrą się a dla nas nic nie zostanie – odezwały się głosy tych z tyłu
- Widzisz pan tych z samego przodka? Tłuści, nażarci a wkoło same młode maciory.
- Każdy chce mieć coś z życia – odparł ten lewej
Zarechotali i zaczęli napierać. Wiedzieli, że w gruncie rzeczy może i dla wszystkich starczy ale najlepsze kąski dostawały się tym pierwszym. W progu stał gospodarz. Uśmiechał się tajemniczo i powoli ostrzył o siebie dwa lśniące noże.
—–
Categories:




