- Ufff, to był dzień – wzdycha zmęczony Padre Directore
- Tak Ojcze – potakuje młody kleryk, pomagający Padre rozebrać się z ciężkiego od złota ornatu.
- Duże zestawów poszło?
- Dobre czterysta sztuk
- To dobrze, bardzo dobrze – Padre uśmiecha się od ucha do ucha i zapada się głęboko w skórzanym fotelu.
- Podać coś do picia i cygaro? - pyta usłużnie kleryk
- Jasia Wędrowniczka ale bez lodu
Padre Directore jest miłośnikiem dobrych alkoholi i cygar. Kleryk stawia przed Padre srebrną tacę. Światło obija się w kryształowej szklance.
- Na tacę ile zebrali?
- Dużo Ojcze, dokładnie nie wiem, bo jeszcze liczą.
- A dary?
Kleryk spogląda w notes.
- Kilkanaście złotych monet, dwadzieścia dwie obrączki ślubne, osiem sygnetów, jeden naszyjnik….
- Jaki? - wtrąca Padre.
- Z pereł.
- A to dobrze, bo bałem się, że znowu z bursztynu.
- Prałat przysłał skrzynkę wina.
- Tego sikacza? Wylać!
- Tak im powiedziałem – Zaufany kleryk doskonale zna stosunek Padre do wyrobów sygnowanych przez Prałata.
- No to może w końcu kupię sobie ten jacht, co to mi Janek pokazywał – mówi rozmarzonym głosem Padre - a zapomniałbym, zapisałeś kto był z PiS?
- Oczywiście Ojcze, oto lista
Categories:




