
Mój syn próbuje mnie sprzedać. Żona wywalić do śmieci. Kot zdradzał podczas urlopu. To wcale nie jest śmieszne.
Jakiś czas temu, mój nastoletni syn, zaczął molestować o konto na Allegro. Zastosowałem skutkującą dotąd strategię sfinksa. Założył w końcu sam i… wpadł w nałóg. Teraz krąży po domu, wypatrując co by tu jeszcze (kurde) spieniężyć. Godzinę temu wpadł do mojego pokoju i zaczął dziwnie rozglądać się po półkach. Pójdę pod młotek?
Wczoraj wieczorem żona oznajmiła, że jedzie do gastrologa. Chce się obejrzeć od środka a jest teraz nowa metoda polegająca na połknięciu miniaturowej, bezprzewodowej kamery. Nieopatrznie zażartowałem, iż mam taką małą kamerkę internetową. Jest z kablem kochanie – powiedziałem – w razie czego będzie można wyciągnąć. Zaśmiała się fałszywie.
Korzystając z remontu, robi porządki w piwnicy. Wywala wszystko co z takim mozołem chomikowałem od lat. Jakiś kabel, kawałek deski, stare narty, pęknięta szyba. Kochanie, przecież to wszystko może się przydać – zaprotestowałem. Od dziesięciu lat ci się przydaje – skwitowała. Czekam aż dobierze się do mojego komputera. Stary w końcu jest. Ja też?
Sąsiadka zwierzyła się, że nasz przemiły kocur kastrat, próbował wszelkimi sposobami włamać się do niej. Nie przeszkodziły mu rozwścieczone psy. Ominął je niczym torreador byki. Stanął w progu, zadrapał grzecznie w drzwi i przybrał minę kota ze Shreck’a… Niewdzięcznik! Miał wszystko: miskę żarcia, świeże mleko, opróżnianą kuwetę. Tyle, że musiał pić do lustra
Ps. A na giełdzie dalej wielka wyprz
Ps2. No dobra, przemogę się za niedługo i zacznę pisać o tej brudnej polityce.
Napisane w Przemyślenia przy kawie




