
Dostałem mejla. Przebił się przez wszystkie filtry i zapory. Zaciekawiony otworzyłem, a brzmiał on tak:
Szanowny użytkownik!
Przynosimy waszą uwagę dla nowego katalogu Europejskich bogactw Internetu ( tu był link)
Z wzgląd,
zaspół
Polska język trudna język - pomyślałem i roześmiałem się. Spamer niechybnie skorzystał z automatycznego translatora. Choć zwykle tego nie czynię, przewrotnie odpisałem:
Miły wójcie, coż się dzieje? Aboć się ten ksiądz z nas śmieje? Mało śpiewa, wszytko dzwoni, Msza nie była, jako łoni. Na naszym dobrym nieszporze Już więc tam swą każdy porze: eden wrzeszczy, drugi śpiewa, A też jednak rzadko bywa.
Jutrzniej - tej nigdy nie słychać, Podobno musi zasypiać;
Odśpiewa ją czasem sowa, Bo więc księdzu cięży głowa.
A wżdy przedsię jednak łają, Chocia mało nauczają.
Ano wie Bóg, za tą sprawą Obrócim li się na prawą?
Bychmy jedno na lewicy I z księdzem nie byli wszytcy!
Szybki sondaż (poloniści milczeć!) - skąd pochodzi ten fragment?
Co więcej, złośliwcem będąc, odszukałem dane właściciela domeny (Litwin jakiś) i do niego też wysłałem. Przez moment chciałem zaserwować mu “Skąd Litwini wracali? Z nocnej wracali wycieczki, …”
Zapewne mowy ojców naszych nie zna i skorzysta, o ile zada sobie trud, z translatora. Powinien otrzymać mniej więcej coś takiego:
Sweet wójcie coż yourselves history? Aboć yourselves this sky-pilot of us laugh? Little vocalizes , louses toll , In the mass not were , by way of Loniow. To necklace goods vespers Yet why yonder swą respective currant : One vociferates , second vocalizes , AND too though seldom visits. Jutrzniej that under no circumstances not słychać , Item must plied ; Odśpiewa it downtime owl , Or else why volume tax brand. AND wżdy porch though łają , Chocen little instructs. Ano knows God , too tą deal Turn li yourselves to businesses? Bychmy combine to the left AS WELL ex księdzem werent louses!
Powodzenia spamerze
Mając chwilę, wczytałem się w krótką rozprawę. Mignęły wspomnienia z liceum, gdy przebijałem się z mozołem, pełen wewnętrznego sprzeciwu, przez renesansową polszczyznę. Dziś sprzeciw znikł. Przeciwnie, lubię smakować dawne (obowiązkowe) lektury. Język inny, ludzie tacy sami. Na przykład fraszka “O Gospodyniej” Jana z Czarnolasu, której nie wiem czemu, nie omawialiśmy w szkole
Jaka będzie polszczyzna za sto, dwieście lat? Co by powiedział mistrz Mikołaj czytając poniższe:
“Zrubmy to następne badanie muzgoOo, a ty dopilnoOoii, sheby wyniki okazały się negatywne, bo choOoiię się znachnie lepieii=) Wygląda to tak, she kashdy pracioOoiiący ma swoiie stałe mieiisce pracy i do teii sameii groOopy i teii sameii pracy chodzi ciodziennie, a ci bez stałego pshydziałoOo, tak iiak iia, ale mieshkaiiący na blokach robochych, kture dostaiią więkshą porciię iiadła, dobierani są do groOop robochych, w kturych iiest za mało loOodzi=) Stanęły po oboOo stronach kshesła Nynaeve=) Organizm Wardena wykazywał godną podziwoOo konsekwenciię, iieśli chodzi o wpływ, iiaki wywierał na chłowieka na kashdeii z poshchegulnych planet=)”
ps. Szukając adekwatnego przykładu “blogaskowego” języka, trafiłem na generator zawartości. Wystarczy podać słowa kluczowe, a maszynka, na podstawie wpisów na blog.pl, wypluje tekścik. Oto przykład dla słowa “Polityka”:
“Tylko nie ryju, Andrzej, tylko nie ryju - warcze, zebysmy juz byli kwita, a potem idziemy do lokalu wyborczego probujac wzajemnie utrzymac pion i smiejemy sie do ksiezyca, bo oboje wiemy, ze to tylko dobra zabawa, ale ani mru-mru… Mow mi Andrzej - mowi, juz teraz Andrzej, i podaje mi reke.
A on na to, ze jasne, i ze jak chce, to on mnie zaprasza do siebie, bo ja mam leb i tylko wystarczy pranie zrobic, i bede wporzo, jak to mowi mlodziez. Tylko nie ryju - dorzuca swoje trzy grosze i wychodzimy uregulowani przez rachunek za dziesiec piw. Bo to taka zabawa, ale tylko on wie.
Rozmawia z Toba, ale nie odpowiada na pytania, rozmowa polega na opowiadaniu o tej drugiej-ale kto chce tego sluchac, jesli jest mu zle? Wiecie… chyba zaczelam sie nawracac… ale tak na powaznie… po obejrzeniu Pasji w kinie, stwierdzilam, ze zycie niepolega tylko na fajnych rzeczach, ale tagze na wysokiej wierze… “
Diabelski pomysł: założyć bloga, wrzucać tam takie wygenerowane wpisy i czekać na komentarze.
Napisane w Przemyślenia przy kawie




