Zwykle wygląda to tak. Blond Zosia, siorbiąc w pracy poranną kawusię, odbiera pocztę. Coś ta poczta strasznie wolno dzisiaj działa! – mruczy blond Zosia.
Warto czekać. Psiapsiółka blond Hania wysłała jej śliczną prezentację w połerpąncię. Śliczniutkie foteczki koteczków lub landszafciki.
Pani Zosia piszczy z uciechy. Koleżanki z pokoju pytają co tam ma. Wyślij nam – krzyczą, bowiem pupcie mają ciężkie. Klik, klik - śmigają po klawiszach żelowe, szałowe tipsy blond Zosi.
Oprócz koleżanek postanawia uszczęśliwić Misia Pysia, szwagra Henia i koleżanki z forum “blondynki”. Z mozołem, po drutach, przez pół świata, wędruje trzydzieści megabajtów, pomnożone przez trzystu odbiorców. Routery jęczą. Serwery pocztowe zdyszane skanują. Spoceni admini szykują wiadra z wodą.
Koleżankom (takoż blondynkom) prezentacja również się podoba. Każda rozsyła dalej. Druty robią się czerwone. Któryś z odbiorców klika “odpowiedz” pisząc krótko “Śliczne!!!”. Nie zauważa, że prezentacja wraca do nadawcy.
Siedzący z nimi w pokoju blond Jasiu, skończył opracowywać ważny raport dla szefa. Mozolnie ozdobił go wysokiej rozdzielczości zdjęciami. Jasiu nie wie co to megabajt, rozdzielczość dpi, kompresja jpg. Za to umie kręcić laski przez gg. Gdy szefa nie ma.
Brnie raport Blond-Jasia pomiędzy kotkami, landszafcikami, córami Koryntu i zacną muzą. Szef niecierpliwie tupie nóżką. Co też się wyprawia dzisiaj z tą pocztą? - krzyczy, robiąc się czerwony – a i filmy tak wolno się kopiują!
Napisane w Przemyślenia przy kawie




