02
mar
08

Pies i Wilk, AD 2008

- Nowa fura stary?
- Taka tam. Nowa. Fakt.
- Gratulacje! Ile ciągnie?
- Ponad dwie stówy. Przygrzałem na hajłeju!

- A praca?
- Życia nie ma. Szef mi się zmienił. Sk* jakiś. Niemiec.
- To zmień.
- Nie mogę, dom spłacam.
- Dom?
- Taa, kupiliśmy w zeszłym roku. Z ogrodem i basenem.
- Powodzi ci się.
- Nie narzekam. Latem na urlop skoczymy do Meksyku
- O!
- A zimą w Dolomity.
- A czytałeś tą najnowszą książkę… ?
- Facet, ja i książki? kiedy? Do domu wracam jak zbity pies. Kolacja zimna w lodówce. Wszyscy śpią. Stara piekliła się ale jej auto kupiłem.
- Ostro was w tej firmie orzą.
- W tej pierwszej jest ok, gorzej w drugiej.
- Jak to w drugiej?
- Przecież k* na dwa etaty robię. Gdzie by mnie było stać z jednej pensji.
- Rozumiem.
- Chcesz? Wkręcę cię. Poznam z ludźmi.
- Nie, dzięki, jakoś sobie radzę. Twoja Komórka?
- Taa, Szef dzwoni, musze znikać…
- Przecież sobota wieczór?
- To co? Jak mówi nasz nowy Szef: Arbeit macht frei!


9 Odpowiedzi do “Pies i Wilk, AD 2008”


  1. 1 TJK
    marzec 2, 2008 o 9:38 pm

    Pośmiałbym się, ale cóż… Arbeit macht frei! ;)
    A na zdjęciu – czyżby kawa?
    Pozdrawiam serdecznie

  2. 2 Kobieta z lekką dłonią
    marzec 2, 2008 o 9:57 pm

    Racja, nie ma się z czego śmiać :-( ..Raz się żyje, a niektórzy niestety o tym zapominają..

  3. 3 kornett
    marzec 3, 2008 o 7:53 am

    No właśnie, pytanie z serii: To be or not to be…

    Żyjemy, żeby pracować – czy pracujemy, żeby żyć?

    I tutaj nasuwa mi się stara opowiastka, w której na plaży w Meksyku broker z Wall Street spotyka Meksykanina spokojnie łowiącego ryby.
    Zaczyna z nim rozmawiać, pytając się o to ile ryb łowi dziennie, czy łowi je dla siebie czy na handel.
    Później zaczyna rozwijać swoje wizje handlowe, mówiąc Meksykaninowi, że jakby kupił drugą wędkę, to złowiłb 2 razy więcej ryb. Po jakimś czasie mógłby kupić kuter, zatrudnić pomocnika, potem drugi kuter… Po kilku latach ciężkiej pracy i zasuwania miałby juz dużą flotę i pełną korporację. Potem mógłby wejść na giełdę i pracować jeszcze ciężej….

    A potem po latach sprzedać cześć udziałów i móc wreszcie spokojnie wyjechać do Meksyku na 2 tygodnie i bez stresu łowić sobie ryby na plaży!

    — Gdy doszedł do końca swojej historii, zastanowił się nad tym co powiedział…

    ____

    I Wam tez proponuję taką chwilkę wsłuchania się w szum wiatru. ;)

  4. 4 a-linka
    marzec 3, 2008 o 9:58 am

    samo życie, też mam dom w kredycie i służbowy telefon komórkowy ;)

  5. 5 Valdo
    marzec 3, 2008 o 6:54 pm

    Wyglada na swieza kawe,albo cos,co splywa do otworu..nie wiem.

  6. 6 kornett
    marzec 3, 2008 o 7:43 pm

    Coke! — :-)

    albo

    spieniony olej silnikowy.

  7. 7 salamandra
    marzec 3, 2008 o 8:03 pm

    tez bym obstawiala Coke!

  8. 8 Sleev
    marzec 3, 2008 o 9:43 pm

    Gość przynajmniej nie narzeka. Sam tego chciał.

  9. 9 jiima
    marzec 5, 2008 o 1:28 pm

    Ech. Ja też nie narzekam. Wolę nie jechać do Meksyku niż na 2 etaty zasuwać :)


Napisz odpowiedź




Fraglesowe ćwierkanie

Strony

 

marzec 2008
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31