
- No i co mia bambini? Podskakiwać się wam zachciało, ha?
Trzej Czterej młodziutcy donowie, a mianowicie Don jackiewiczo, Don Hofmano, Don Ragacko i Don Kamińsko, związani niczym świnie przed rzezią, z przerażenie patrzą na górującego nad nimi Capo crimine, Don Edgaro Peron.
- Don Jaroslavo dał mi wolną rękę – mówi Don Edgaro - zabawimy się więc, he he.
Wtórują mu zgromadzeni w podziemnej celi dorodni synowie ziemi Świętokrzyskiej. Don Michaelo, prawa ręka Capo crimine szykuje tajemniczego przeznaczenia urządzenia.
- Zachciało się wam knuć z Don Donaldo, z wrogiej rodziny Ciamciaramcia, tak?
Związani protestują, co przychodzi im trudem, z powodu knebli. Don Edgaro krąży wkoło niczym sęp. Zabawia się olbrzymim bejsbolem.
- Szefie, może ich za testiculos powiesimy? - podsuwa myśl Don Michaelo – a jak się nie zerwą to tasaczkiem…. o mam tu taki fajny ostry…
- Pomysł zacny, hmm, od którego zacząć, pomyślmy – waha się Edgaro
Don Hofmano robi się zielony na twarzy. Don Kamińsko wygląda jakby trafił go piorun kulisty. Pozostali próbują się odczołgać ale stojący za nimi Donowie szybko wybijają im to z głowy.
- A może by tak do żelaznej klatki z głodnymi szczurami – mówi Don Salvatore, miłośnik metod w których nie cierpią zwierzęta.
Don Kamińsko daje rozpaczliwe znaki.
- On chyba chce coś powiedzieć Padre?
- odkorkować go – rozkazuje Don Edgaro
- Padre, Santa Maria et tutti Sankti! Błagamy! My już nigdy! Litości! Zagłosujemy dokładnie jak każe Don Jaroslavo! Litości – skamle rozwiązany. Pozostali kiwają szybko głowami i błagalnie patrzą na Padre.
- Dobrze, spróbuje przekonać Don Jaroslavo – mówi po chwili Don Edgaro - I żeby mi to było ostatni raz, mordy wy moje!
Categories:




