
Sztuka w trzech aktach, o pysze i bezmyślności. Dramat, odbierany przez niektórych jako tragifarsa.
AKT I
Miejsce : Sklep dużej sieci handlowej ze sprzętem RTV. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia.
osoby: Pani, Pan, sprzedawca
Trwa gorączka przedświątecznych zakupów. Z głośników sączą się kolędy. Znudzeni, wiszący na załadowanych do granic możliwości wózkach, mężczyźni, próbują nadążyć za połowicami. Plącząca pomiędzy nogami dziatwa, co rusz wywraca regały. Pani zaciągnęła Pana do działu z telewizorami i wskazała palcem model telewizora LCD.
Pan: Podoba ci się kochanie?
Pani: Tak, bardzo ładny kolor. Będzie pasował do kuchni.
Pan: Panie Sprzedawco, bierzemy!
Sprzedawca: Bardzo się cieszę! wyśmienity wybór! Może chcą Państwo wykupić dodatkowe ubezpieczenie?
Pan: A po co?
Sprzedawca: Różne rzeczy mogą się zdarzyć. Może upaść, porysować się. Matryca jest delikatna…
Pan: ha ha, dobre!
Sprzedawca: koszt wymiany matrycy to około 1000 złotych więc prawie tyle co nowy…
Pan: Co tam się może stać ha ha ha. A jak się stanie, to się nowy kupi. Stanieją po świętach, ha ha
Sprzedawca: Jak Pan uważa, ale osobiście doradzam zakup, to tylko 200 złotych
Pani: Może jednak mężu?
Pan: Kochanie daj spokój, idziemy.
AKT II
Dzień później. W domu. Przy porannej kawie. Pani w szlafroku, Pan już ubrany. Wstał wcześnie (jak to ma w zwyczaju) rozpiera go energia.
Pan: Zobaczymy kochanie?
Pani: A nie możesz mi go położyć pod choinkę?
Pan: Kochanie, to jeszcze parę dni! Trzeba sprawdzić. A nuż nie działa.
Pan męczy się z kartonem. Robi to w salonie, nad stolikiem z hartowanego szkła, o ostrych kantach.
Pani: Wypadnie ci! Uważaj! Nie możesz tego zrobić przy stole w jadalni?
Pan: Kochanie, co ma wypaść? Mi ma wypaść? mi? Wypadło mi kiedykolwiek coś?
Pani: Proszę….
Telewizor, jak przewidziała to trafnie Pani, wyślizguje się z foli i uderza o kant stolika. Pan robi się biały na twarzy.
Pan: K* K* K*
AKT III
Parę miesięcy później. Telewizor służy za monitor w pracowni Pana. Pan przyzwyczaił się do jego poharatanego oblicza. Polubił go nawet. Wydaje się, że telewizor pogodził się z faktem, iż nigdy już nie będzie telewizorem kuchennym.
Ponieważ dodatkowy monitor nie jest już Panu potrzeby, Pan postanawia zadzwonić do serwisu.
Pan: Halo? Dzień dobry, mam taki uszkodzony telewizor, chciałbym spytać ile kosztowałaby wymiana matrycy? Mój model to ….
Osoba z serwisu: Momencik, już sprawdzam.
Chwila oczekiwania. Narasta napięcie. Pan popija kawę.
Osoba z serwisu: Przykro mi, proszę Pana, Koszt sprowadzenia nowej matrycy przekracza cenę nowego.
Pan dziękuje i delikatnie odkłada słuchawkę. Odchyla się w fotelu. Zamyśla.
EPILOG
Pan rozkręcił bezbronny telewizor. Spisał numer matrycy i wyruszył na poszukiwania w rozległym wirtualnym świecie. Okazuje się, że taką samą matrycę mają modele wrogich marek, oraz przeróżne nonejmy. Czy mu się uda? Podobno, w zeszłym tygodniu, na Allegro….










Jak zawsze świetnie. Jedna uwaga – folii dwa i.
NIe martw sie Fraglesi ja tez nigdy nie wykupuje ubezpieczen ani rozszezonych gwarancji.
Nawet jak jest gwarancja, to niezawsze naprawa odbywa sie bezproblemowo. Rok temu, przed sezonem ogrzewczym,wysiadla “plyta glowna” w nadmuchowym urzadzeniu ogrzewczym. Gwarancja na nia byla 3 lata, a miala tylko 2 lata. Ale, gwarancja obejmowala tylko plyte bez instalaci. Dzwonie do skladnicy, sa na stanie, ale zgodnie z prawem stanowym musze byc licencjowanym elektrykiem aby kupic. Nie mam znajomego elektryka, za krotko mieszkam w tym stanie. Dzwonie do skladnicy w stanie gdzie mieszkalem poprzednio. Nie ma problemu, wysylaja od reki. Po zmianie , odsylam stara plyte i otrzymuje zwrot jej kosztu. Calosc kosztuje mnie podwojne koszty przesylki ~ $ 12.00 + moj czas. Gdy zadzwonilem do serwisu , ktory bylby w stanie wymienic plyte za $ 300-400 plus okolo 3 tygodni czekania, bo sezon ogrzewczy w pelni. Wniosek, nie zawsze gwarancja jest oplacalna.