Posted by: fraglesi | kwiecień 16, 2008

Konflikt pokoleń

Wczoraj syn zabił mnie stwierdzeniem: Co ty leszczu słuchasz? Tylko bum bum bum! Zero melodii!

Gdy byłem smarkaczem, drażniłem ojca, miłośnika Młynarskiego, łomotem. Możliwości audio miałem co prawda niewielkie. Stare radio jubilat, i magnetofon ZK 125 a potem kapral i własnoręcznie skonstruowany wzmacniacz oraz głośniki.

Teraz drażnię ale syna. Chyba powinno być na odwrót? hmm…. coś ze mną nie tak?

Słuchałem wszystkiego oprócz jazzu, którego niestety nie trawię. W młodości oczywiście rock. AC piorun DC, Black Sabath, Iron Maiden, TSA, Maanam, trochę Perfectu, Lombardu.

Przeszedłem fascynację muzyką poważną. Wraz z trzema tenorami wyśpiewywałem najbardziej skomplikowane pasaże. Dobrze, że słyszał to tylko kolega. Też miłośnik.

Teraz przeważnie słucham dość ostrego techno. W zależności od nastroju albo łagodniejszy house, bądź agresywny Psy Trance. Czasem muzyka “pociągowa” (bo przypomina to odgłosy polskiego TGV na trasie Gdańsk-Warszawa) nadawana przez FriskyRadio.

Pociąg do techno, został mi to po tym, jak przez parę lat siedziałem w pracy z dwoma trójmiejskimi DJ. Od rana do fajrantu bum cyk bum cyk bum cyk. Powiem wam szczerze, że muzyka “techniczna” jest najlepsza do wprowadzania się w trans, gdy klepie się w klawisze. Wydajność skacze wtedy jak po czterech redbulach.

Rozpisałem się o muzyce, bo wczoraj, w ramach odgruzowywania mojej piwnicznej izby, zaatakowałem półki z płytami.

CD podzieliły los winylów. Już ze dwa lata nie słuchałem nic na CD. Króluje mp3. Obok kurzą się kasety magnetofonowe, zdobywane kiedyś z takim trudem.

Ciekawe co wyprze mp3?

ps. Na zdjęciu mój najnowszy zabytek

Responses

A czego slucha twoj syn? Jeszcze okaze sie lepszy od ojca ;-p

Minimalu słuchasz ;)?

to ja syn tego leszcza.. slucham kazdego rodzaju metalu

łe ;p nie dziwie sie synowi ;p

cos w tym jest - ja juz nawet “wiezy” sie pozbylam - plytki CD jeszcze stoja, ale tylko dlatego, ze stojaczek do nich zgrabny posiadam…ale i tak niemal wszystkie przerobione na mp3…jedynie Cave, Waits i Weill jakos tak z sentymentu dalej z plytek leca…

@KZLD
Minimalu?

Zgadzam sie z Twoim synem :)

To jakas odmiana techno :), podobno..

A ja niedawno dostałem (od takiej ładnej i miłej dziewczyny) reklamówkę Lech Pary Inspirations 2.0 i mimo, że jestem raczej wychowany na klasyce rocka (chwała za to mojemu ojcu) to przypadło mi coś tam do gustu. Lubuję się w różnej muzyce rock, blues, jazz, a ostatnio właśnie i również ciekawie zrobione utwory elektroniczne.
Peace love & music

O i wpadł mi teraz nawet pomysł na nowy wpis na blogu, którego nie zawiesiłem, a nie miałem o czym pisać. :)

Łupu-dupu, znane też jako dupcys-dupcys, na dłuższą metę wydaje mi się nudne.

Minimal, czy anti-music, nie ma wiele wspólnego z techno.

A miksera to zazdroszczę!

Kycmu-kycmu! Dobre kycmu nie jest złe!
Niezłego masz syna ;) (Jak metal, to już go lubię)
btw: winyle wróciły, ale w wersji koneserskiej - trendy, tak na popis.

Nie trawisz jazzu? :) Ja nie trawie techno - sklecić pare dzwięków każdy może a już puścić to z płyty (DJ) to nawet więcej niż każdy. Obadaj to: http://www.youtube.com/watch?v=oKqn6Bpv8Q4 i zapomnij o techno ;)

Czesc wszystkim
A ja wlasnie planuje kupno gramofonu.
Dobre winyle maja duzo lepszy dzwiek niz CD.
pozdrawiam

Ja stanowczo trzymam się cedeczek (tak określają ten nośnik Czesi; dodatkowo podkreślam w ten sposób, że nie stosuję wymowy “sy dy” :P). Po co mam sobie zawalać dysk mp-trójkami? Mój komputer i tak niestety jest niezbyt szybką maszyną. Natomiast słucham mp-trójek na “grajle” (odtwarzaczu mp3), tyle że zdecydowana większość utworów jest przegrana z płyt.
Mam też kasety i nie pozbędę się ich - można jakoś przerzucić muzykę na kompakty, ale płyta bez książeczki jest dla mnie mało wartościowa.
(Dodam, że filmy odtwarzam wyłącznie z kaset video, nawet nie mam odtwarzacza DVD [dla mnie: de-fał-de] i niezbyt mam go gdzie postawić.]
No i winyle… też słucham. Wprawdzie nie mogę się uczciwie zachwycać dźwiękiem, bo mam słaby słuch muzyczny i ja tę różnicę brzmienia ledwo słyszę. Ale czarne płyty są, powiedziałabym, sympatyczne. Egzemplarze stare, ale nie rzadkie potrafią się opłacać bardziej niż wznowienia na CD. Poza tym nawet w przypadku współczesnych płyt zdarza się, że coś jest wydane tylko na winylu. Moje ukochane brzmienia to rock psychodeliczny, ten z lat 60 i współczesne kontynuacje - i muzycy tego nurtu też mają sentyment do winyli, starają się wydawać na tym nośniku, choć to bardzo niszowy rynek.
Techniawek całe życie nie znosiłam, powodują u mnie skręt uszu. ;) Natomiast całkiem mi się podoba łagodna elektronika - o, właśnie: melodyjna. :)

Posłuchaj sobie Herbiego Hancocka jazzmana bez którego nie byłoby techno.

a to z trasy koncertowej futer2future - płyty nagranej z dj
http://www.youtube.com/watch?v=bg6WcDHcJv0&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=fnb_uoVAZjw

No tak Herbie Hancock i jego niezapomniany rockit. Z drugiej strony podziwiam DJ-ów. Mamy czasy tzw. “miksów” i dobry dj to naprawdę artysta, bo nie każdy ma smak i potrafi odpowiednio dobrać bity. To tak jak z kucharzami, każdy ma kartofle, mięso itp do produkcji, ale nie każdy z nich zrobi cos fajnego do jedzenia.

Leave a response

Your response:

Categories