Posted by: fraglesi | kwiecień 24, 2008

Podcast nr 29

Udało się! Znów spotkaliśmy się w mojej wirtualnej piwnicy. Wprawdzie starsi:), ale za to lepiej wyposażeni technicznie, co jest (wg. Gosi) zasługą mojego allegroholizmu.
Oto o czym możecie posłuchać w tym odcinku:
  • O proroctwie podcastu 16 i o upadłym Forum Pomorze
  • O niezwykłym kabelku
  • O rozczarowaniu kongresami obywatelskimi
  • O tym, jak pozazdrościliśmy Polskiemu Radiu słuchowisk i co z tego wyszło
  • O tym, jak sie kiedyś słuchało programu I PR na falach długich oraz o ówczesnej aparaturze odbiorczej
  • Czy w południe można jeszcze posłuchać hejnału z Wieży Mariackiej
  • Odzyskać pierwszy aparat… bezcenne!
  • O tym, co świętowaliśmy?

Odcinek do pobrania lub/i odsłuchania ze strony Pierwszego Podcastu gdańskiego.

Wszelkie uwagi bardzo mile widziane!

Responses

No co jest? Może ktoś skomentuje? ha?

Ok, w takim razie komentarz podano..

Nie zaliczam sie juz do ‘mlodziezy’, chyba, ze tej 30to letniej - ten podcast jest jednak ponad moje sily. rmf, zet, eska to oczywiscie komercha, ale audycja w stylu rozmow trojki czy radio maryja spotkania ‘3 slowa do prowadzacego’ - nie wiem, jak to napisac - no offence, nudna. Osobiscie wymieklem na kawalku kiedy prowadzacy przez minute smiali sie z przerwanego w polowie dowcipu. Tez bym sie posmial ale nie wiedzialem jeszcze z czego. Czyli - konsternacja i winamp off. Jesli tak wyglada polski podcasting, to ja jeszcze do niego nie doroslem - moze za 20 lat, jak juz mi sie w zyciu do niczego nie bedzie spieszylo i jedyna rozrywka bedzie pogadac o du* marynie.

Ja przebrnąłem do końca, nawet zostawiłem jakis komentarz. Codziennie tego typu rzeczy bym nie słuchał - podobnie jak @koss twierdzę, że te salwy śmiechu troche nie pasuja do podkastu, chyba, że jest to wersja robocza. Jednak chętnie zajrze tam po raz kolejny i mam nadzieje, że nazwa - Pierwszy Podkast gdański - nie ogranicza Was tematycznie do tego obszaru. ;-) Mieszkam troche daleko od morza, niestety…

Napiszę same truizmy !!!
Kiedy byłem studentem V - tego roku (dawno, dawno temu, bo 1965 r.) nagrywałem (na megnetofonie “Melodia” ;) wraz z kolegami audycje dla radiowęzła naszego akademika. “Mieszaliśmy” muzykę z opowiadanymi kawałami. Sił i zapału starczyło nam chyba na 3 “audycje”. Nikt nas nie “błagał”: nadawajcie, chcemy słuchać ! Urwało się, jak miliony spraw na świecie.
Dlaczego ludzie nie słuchają podcastów ? Cóż -moim zdaniem - rządzi tym bardzo ogólne prawo: “niezbadane są ścieżki postępowania ludzi, a zwłaszcza ich gustów”. Truizm ? - oczywiście. Czasem ktoś coś napisze, narysuje, skomponuje, nagra itd. i ludzie sie na to “rzucą”, a czasem najwiekszy wirtuoz muzyki klasycznej “gra” w pustej sali; lekarz “arcymistrz” w operacjach serca często ledwo wiąże koniec z końcem, a np: facet, który łapie piłkę przed siatką, nazywaną bramką - nie wie już nawet na co wydać pieniądze.
Moje spostrzeżenie jest takie: współcześni nie mają czasu i wręcz żądają żeby było krótko i zwięźle - ale bez deklamacji, głosy przyjemne, NATURALNE, bez mentorstwa, i bez: “tyle razy o tym mówiliśmy i …..nic”, bez stękania itd. itp. ……a dopiero na końcu: temat lepiej żeby był interesujący. Jedną osobę na miliony “kocha” mikrofon; często słychć to i widać nawet wśród tzw. profesjonalistów. Audycja zbyt “wyczyszczona” jest nie dobra, ale relacje z rozmów przy kawie udają się, jeśli istnieje wręcz osobista więź słuchaczy z “nadajacymi”.
I teraz “oczywista oczywistość” (cytuję bez zezwolenia): albo wyjdzie i “chwyci”….. albo nie chwyci. Uprzedzałem, że będą same truizmy i były.
Powodzenia!

Leave a response

Your response:

Categories