
W moim prywatnym akwenie wodnym wykluło się życie. Zastanawiam się skąd się wzięło? Mój akwen nic nie łączy z innymi. Widocznie życie przywiał wiatr (od koszar?
albo spadło z nieba.

W moim prywatnym akwenie wodnym wykluło się życie. Zastanawiam się skąd się wzięło? Mój akwen nic nie łączy z innymi. Widocznie życie przywiał wiatr (od koszar?
albo spadło z nieba.

Słońce stało w zenicie. Wiatr ledwo co poruszał liściami drzew. Kto tylko mógł szukał ochłody w cieniu. My zawzięcie kopaliśmy hałdę piasku, która właśnie zrzuciła zakurzona ciężarówka.

Monika stała na końcu kei. Pomimo zaawansowanego wieku, wyglądała jeszcze całkiem całkiem. Zwłaszcza w tym majowym mocnym słońcu. Dość niska, przysadzista, ale chyża. Nadal miała w sobie to coś. Lekko podpici szli w jej stronę. Drżąc czekała cierpliwie,
- Ożeszku! Co to było?? – krzyknął kapitan
- Nie wiem kurna, ale omal nas na drobny mak nie zmieliło! – odpowiedział pierwszy oficer ocierając pot z czoła– szczęście pancerz mamy mocny, rotariańska robota.

Transmisja ZD-123OP. Czas pokładowy: 12.19.15.6.2
Współrzędne: galaktyka peryferyjna ASX340E12999, układ klasy DX14O, w katalogu Heinera określony jako DF-XX-2034. Najbliższa stacja graniczna – Proxima Centauri, w układzie Centaur. Trzecia planeta.

Przedwczoraj mój prywatny akwen wodny skuł lód i nie mogłem poświęcić się ulubionej rozrywce jaką jest żeglowanie…. pontonem. Rzuciłem się więc w wir przesympatycznej i edukacyjnej zarazem (sic!) zabawy w rozbieranego.

- Mówię wam chłopaki, wczoraj wieczorkiem, z dużą Zośką…
- Rudą?
- No z cycatą, nie przerywaj mi kurna!
Czytaj dalej ‘Wy łobuzy!’

- Mila?
- Nie odzywam się do ciebie Roman!
- Za to, że śmiałem się z ciebie, jak wróciłaś od fryzjera?
- To nie było miłe.
Czytaj dalej ‘Woda śmiertelne niebezpieczeństwo’
Trzydziestoletni mężczyzna wszedł na szczyt kratownicowej konstrukcji wiaduktu przy ul. Braci Lewoniewskich. To miejsce przy przystanku SKM Gdańsk-Zaspa. Dochodziła godz. 14.50. Ktoś zaalarmował policję, przyjechały radiowóz, karetka i straż pożarna.

Ech rozleniwiłem się przez weekend majowy. Po koleżankach i kolegach blogerach widzę, że nie ja jeden. Ciężko usiąść do klawiatury. Milej grzać stare kości.

Sala odlotów była przepełniona do granic możliwości. Nie dałoby się szpilki wcisnąć. Wiadomo wielka majówka.
Najnowsze komentarze