20
sie
08

Jak rozpętałem trzecią wojnę światową

No więc panie oficerze, przylazł szwagier Heniek, no mówię, Laskowski, i żeśmy poszli obalić jabola nad rzeczkę. Ze starą się pogryzł i z domu go wywaliła

Za piątaka, w geesie, owocowe zapodaliśmy. Panie kapitanie, to nie pierdoły, to przez tego jabola ta cała chryja. No dobra, mówię dalej. Więc obaliliśmy jeszcze dwa następne i szwagier mówi, co tak kole tych amerykańców, z synem dół kopali i na jakiś kabel natrafili.

Jako, że Heniek złom zbiera, próbowali go wyciągnąć, ale nie dali rady. Jaki był, znaczy kabel? No grubaśny taki. Prawie jak męska ręka. No więc Szwagier mówi: Czesiek, pomógłbyś wyciugnąć, sprzeda się, będzie za co wypić.

No już mówię dalej. Poszlimy więc. Szwagier dół odkrył, bo pod gałęziami schowany był. Zaczęli my ten p* kabel ciągać, ale nie dalimy rady. Mówię do szwagra, szpadel daj. Wziołem zamach i jak nie p* w ten kabel. Poszedł w pi*

Szwagier schylił się i mówi: ty, k* on dziwny jakiś, szklany? Rację gadał, kto to widział szklane kable robić. Miedziany rozumiem.

Nagle tam za płotem zawyły syreny i nagle jak coś nie p*, tośmy w ten rów wpadli. Poszła jedna za drugą. No te ich rakiety, panie kapitanie. Huk był, że ja p*.

Tak żeśmy zestrachali się, że chwyciliśmy za łopaty i ten rów migusiem zasypaliśmy.

No i skąd mielimy wiedzieć, że wojna światowa z tego będzie?


9 Odpowiedzi do “Jak rozpętałem trzecią wojnę światową”


  1. sierpień 20, 2008 o 12:34 pm

    Za pięć zyli to jakieś ekskluziwne być musiało ;) U nas takie za 3-3.50 ciągną :P Bohater deczko ambitny – kabel grubości ramienia łopatą chciał? No jakby tak siekierą, to rozumiem :P

  2. 3 lothian
    sierpień 20, 2008 o 9:24 pm

    Taki Franek Dolas, jakie czasy.

  3. 4 obelix71
    sierpień 20, 2008 o 9:31 pm

    Tez mi sie wydaje ze te rakiety to razem z tymi Amerykanami wyniosa.
    W zeszlym roku jak moja pbecna zona do mnie przyjechala to poszlismy zwiedzic USS Nautilius w bazie okretow podwodnych w Groton.
    Hexe byla zaszokowana ze baza atomowych okretow podwodnych byla tylko ogrodzona plotkiem i przy bramie stal jeden wartownik. Od strony wody w ogole plywaly sobie prywatne lodki w poblizu.

  4. 5 Nonchallance
    sierpień 20, 2008 o 9:50 pm

    Najgorsze, że znając prorocze zdolności Fraglesiego to wcale nie musi być literacka fikcja :P

  5. sierpień 21, 2008 o 11:16 am

    Było kiedyś takie opowiadanie Lema w którym lądujące na ziemi wysoce rozwinięte istoty pozaziemskie nie wytrzymują konfrontacji z dwoma nawalonymi do nieprzytomnosci mieszkańcami polskiej wsi, którzy przechylają szalę zwycięstwa na stronę ludzkości traktując ufoludki wpierw toksycznym oddechem a potem kłonicą.
    Przypomina się, oj przypomina.

  6. 7 Latarnik
    sierpień 21, 2008 o 4:42 pm

    Lema? Bo w stylu to podobne do Pilipiuka :) Zreszta kawalek fraglesiego tez mi taki styl przypomina.

    A ze 5zl za flaszke to rozumiem – przeciez to za 2-3 lata, wiec inflacje fraglesi uwzglednil :)

  7. 8 obelix71
    sierpień 21, 2008 o 8:33 pm

    A skoro o winach tanich mowa to zdecydowanie polecam lekture:
    http://www.hydepark.rubikon.net.pl/ramki.htm

  8. 9 cooba
    sierpień 22, 2008 o 2:49 pm

    To miał być kolejny zwykły dzień mieszkańców “miasta” Redzikowa? :D


Napisz odpowiedź




Fraglesowe ćwierkanie

Strony

 

sierpień 2008
P W Ś C P S N
« lip   wrz »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031