Szczerze mówiąc wyłączyłem się. Dużo pracy, a na dodatek obrzydzenie chrząkającymi wieprzkami, które chcą się dopchać do eurochlewa. Nie mogłem jednak pozostać biernym gdy Der Dziennik wypowiedział nam wojnę!
Archiwum dla maj, 2009
STOP chamstwu w sieci!
{scena3} 10 marca 1930, poniedziałek, godzina 10.25, Sasperstrasse, przy kanale portowym.
Czegoś takiego ogniomistrz Adalbert Walter jeszcze nie widział, a służył w straży ogniowej już od ponad dwudziestu lat. Powoli przysiadł zmęczony na stopniu wozu bojowego. Zdjął przypominający pickelhaubę, stalowy strażacki hełm. Kraciastą, lnianą chustką dokładnie otarł czoło. W tym czasie jego druhowie niemrawo zwijali węże. Zwykle nawrzeszczałby na nich, że ruszają się niczym muchy w smole. Tym razem odpuścił. Niewyraźne miny strażaków świadczyły o stanie ich umysłów. Nie wyglądało to dobrze.
10 marca 1930 poniedziałek, godzina 9.50, przed Prezydium Policji.
Karl Krammer z czułością spoglądał na swoją taksówkę. Był to Essex Super Six rocznik 1928. Machinalnie przejechał dłonią po tylnym błotniku. Nie mógł przyzwyczaić się do tego, że charakterystycznie ukształtowany element wyglądał tak jakby został zniekształcony podczas kolizji. Na błyszczących przednich drzwiach jaśniała tabliczka z numerem koncesji.

Postanowiłem popełnić grafomanię i napisać powiastkę dziejącą się w realiach Wolnego Miasta Gdańska. Taka gdańska podróbka Krajewskiego, której daleko do oryginału. Bardzo proszę o wszelkie (w tym miażdżące) uwagi!
Czytaj dalej ‘Nadkomisarz Gerhard Hein – scena 1′
Jakiś czas temu napisałem: „[...] ze zgrozą stwierdziłem, iż dłoń moja, tak już jest zdeformowana od pisania na klawiaturze, iż napisanie (analogowo?) pary słów graniczy z bólem. To co pozostaje na papierze, przypomina przysłowiowe drapanie kury pazurem. Na koniec dodałem „Kusi mnie kurs kaligrafii.”
Czytaj dalej ‘O pisaniu piórem czyli parę słów o Sütterlinie’
Wiosna panie sierżancie

- Wiosna panie sierżancie – rzucił szeregowy Czesław Kowalski odrywając się od okna.
- Fakt – odparł sierżant patrząc smętnie w ledwo co opróżnioną butelkę po piwie.
- Popałowałoby się ech! – westchnął szeregowy. – Człowiek sadłem obrasta.
Diabły Tasmańskie

W reklamach telewizyjnych małe szczeniaczki są takie słodkie. Tymczasem prawda jest diametralnie inna.










Najnowsze komentarze