Archive for Styczeń, 2007

Jarek demolka

31Sty07

Z gabinetu Szefa organizacji potworów i Spółka dochodzi straszliwy łomot. Wyraźnie ktoś rzuca czym popadnie. Tłucze się szkło. Pod drzwiami stoją Kuchcik, Gosiu oraz Tadziu zwany Cymesem. Obok nich drepcząć w miejscu cicho popiskuje RoboKaziu. Reklamy


W gabinecie siedzi gminny komisarz Potworów i Spółka, zwany złośliwie inseminatorem oraz Jasiu, jego nowy sekretarz a zarazem uczeń. Rozlega się pukanie i wchodzi petent


  Do kwatery głównej Potworów i Spółka wpada Szef. Kuchcik raptownie próbuje schować coś w szufladzie. Szef podbiega, łapie go za ucho i mówi – Ha! Świerszczyki! Mam cię, ty zboku!


Nie lubię Warszawy. Wiem, narażam się warszawiakom. Przytłacza mnie to miasto. Czuję się w nim zagubiony. Jestem w końcu mieszkańcem małej podgdańskiej wsi. Na dodatek, za każdym razem gdy je odwiedzam, dzieje się jakiś mniejszy lub większy kataklizm.


– Och witaj Donaldzie, mój panie bracie, przyjacielu! – Ach Jarosławie, cała przyjemność po moje stronie – Siadajże miły. Herbatki się napijesz? A może kawusi? – Kapuczinko, masz może Jareczku? Dawno nie piłem.


Apage Satanas!

25Sty07

– Co tam mamy na dziś Bracie Anzelmie ? – Nic wielkiego Jego Ekscelencjo Mariusu Piłkusjusie, dwa stosy dla niewiernych dziewoi, jedno wyłupianie oczu za szkalowanie Jego Świętobliwości Arcybiskupa Rydzykowiusa oraz łamanie kołem – Za co łamanie ?


Odszedł kolejny wielki człowiek. Przeczytałem parę jego książek. Ostatnio Heban. Mam nadzieje, że szuje spod znaku IV RP nie szykowały już jakiejś „rewelacji”, którą hieny ze szmatławców skrzętnie by pochwyciły. dopisane 24/01 rano: Nie pomyliłem się. Właśnie przeczytałem na blogu Daniela Passenta: Ostatni raz widziałem Ryśka 11 grudnia, a więc zaledwie sześć tygodni temu, w […]