Archive for Wrzesień, 2007

Pojaśniało. Wstawał nowy dzień albo ktoś zapalił światło. Nagle dojrzał w oddali zbliżającą się postać. Ubrany na czarno facet, w ciemnych okularach. Pociągła, końska twarz, zaczątki łysiny. – Cześć Anderson Reklamy


Miliardy jego komórek przebiegł impuls budzący go do życia. Poczuł, że istnieje. Wkoło panowała idealna ciemność ale słyszał głosy. Głosy? a może drgania, prądy, fale elektromagnetyczne.


Za górami, za lasami i siedmioma morzami, w krainie Wolską zwanej, dziewoja ślicznej urody żyła. Na imię jej było Renata.


Cosa Nostra

27Wrz07

– Halo, Mamma ? – Si, mio bambino, chciałam… – Tyle razy prosiłem żeby Mamma nie dzwoniła na ten telefon, CAB agentos podsłuchują!


Mordo ty moja

25Wrz07

W salonie organizacji Potwory i Spółka trwa właśnie poranna odprawa. Panowie rozparli się w fotelach. Palą cygara. Wszystkim udzielił się dobry nastrój Szefa. Kampania idzie jak po sznurku. Już za niecały miesiąc przejmie pełnie władzy.


Będąc młodą lekarką, wszedł raz do mego gabinętu, pacjęt rozglądający się nieufnie na boki – Dziemdobry pani doktor. – A dziędobry. Co pana sprowadza? – Sprowadzam mniem do pani doktor problem poważny. Czego siem nie doknem, w złoto zamieniam.


Siedział w swojej gazetowej budce. Ciężką głowę złożył na spracowanych, wielkich jak bochny rękach. Zmorzył go sen. Śnił o dawnej sławie, gdy podawał rękę korowanym głowom, prezydentom mocarstw. Tak nisko upadł.