Stan zagrożenia

24Mar08


Wrogowie jeszcze śpią. Uzbrojeni po zęby. Karabiny, armatki, pistoleciki a nawet granaty w kształcie jajka. Zabarykadowałem się w bunkrze. Mam suchy prowiant. Głodem mnie nie wezmą.

Próbowałem podpiąć się do alarmu. Miałbym system wczesnego ostrzegania. Niestety serwer nie odpowiada. Musiałem coś zepsuć, dokładając nowy router. Pozostały uszy. Drżę nasłuchując niczym szarak pod krzaczkiem.

Jestem otoczony przez plemię, które od stuleci, w ten dzień, poświęca się temu pogańskiemu rytuałowi. Moi przodkowie byli pacyfistami. Prawdopodobnie mieszkali na pustyni. Woda była dla nich na wagę złota. Walczyli symboliczne.

Trzy lata temu próbowałem udawać prasę. Głośno krzyczałem „Press! Press!”. Zostałem skoszony serią. Tylko wrodzony refleks pomógł uratować cenny aparat.

Szczęście w nieszczęściu, przedpola skuł mróz. Nie grozi odsiecz z zewnątrz. Dla bezpieczeństwa odłączę prąd. Kot Roman, przeczuwając co się święci, dał drapaka.

Żywy, a może raczej suchy, nie wyjdzie stąd nikt! Idą…. Żegnajcie!

 

Advertisements


9 Responses to “Stan zagrożenia”

  1. 1 Małgosia

    W tym roku wszelkie sikawki można zastąpić … bitwą na śnieżki. Wszak to też woda!

  2. 2 salamandra

    my akurat jestesmy po mszy i po bitwie na sniezki, a co bardziej cwani „starsi panowie” w przedsionku kosciola uzyli swieconej wody do „olania” ludziskow… (ilosci minimalne – na szczescie 😉 …

  3. 3 salamandra

    …ale pamietam takie lane poniedzialki, gdzie i waz ogrodowy byl uzywany i wielkie michy wody, a gdy dziadkowie jeszcze posiadali studnie podworkowa to i ta lodowata „studniowa” woda… oj dzialo sie…

  4. 4 zbigniew

    Czy to jest zdjęcie archiwalne ? czy może dzisiejsze ?

  5. 5 misha

    Ciesz się Fraglesie że nie masz rodziny w straży pożarnej…

  6. 6 Emu

    Ech, wczoraj dyngus był cywilizowany, pogoda skutecznie zniechęciła nawet tych, którzy lubią tylko lać, a nie być lani. 😉 Ja dyngusa ogólnie nie lubię, a wczoraj w ogóle nie wysunęłam nosa z domu, jestem chora.

  7. 7 Valdo

    No i tak ludowy obyczaj przeszedl na „salony”.

  8. Eh, a ja teściom przyładowałem po dwa celne trafienia. A potem poszliśmy lepić bał… eee, zajączka. Śniegowego, of kors.

    Ale należało się, za budzenie szklanką zimnej wody do zastosowania zewnętrznego…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: