Wiem, że masz duszę

28Mar08


Rekin jest duży i czerwony. Ma skończone 26 lat, co w przypadku rekinów, równe jest 52 latom ludzkim. Większość życia spędził w przytulnej kryjówce. Zimą za żadne skarby jej nie opuszcza. Jak na na swój wiek, wygląda rewelacyjnie.

Są Samochody (specjalnie z dużej litery) i jeździdła. Samochód jest maszyną. Owocem geniuszu ludzkiego. Maszyny mają duszę. Jeździdła nie..

Coraz mniej samochodów spotyka się na drogach. Dominują plastikowo-metalowe, robione na jedno kopyto, jednorazowe jeździdła. Służą do poruszania z punktu A do punktu B. Po kilku latach normalnej eksploatacji, lądują na złomowisku. Maszyny są nieśmiertelne.

Miałem wiele aut. Na początku były to jeździdła. Z czasem dojrzałem do maszyn.

Maluch – pierwsze auto. Do dzisiaj nie wiem, jak się w nim mieściłem. Urwałem mu drzwi. Skasowałem przód. Poobijałem strasznie. Poszedł za grosze.

Peugeot 205 – Szybki i wściekły. Tak jak ja, w tamtym czasie. Potężny silnik (1600cm) i lekka buda. Spod świateł byłem zawsze pierwszy. Aż spaliłem sprzęgło i rozwaliłem zawieszenie.

Polonez Caro – Namówił mnie Pawlak Waldemar. Moje pierwsze nowe auto. Nauka pokory, 30 sekund do setki o ile udało się ją w ogóle osiągnąć. Po dwóch latach zaczął rdzewieć. Po czterech był staruszkiem. Rozstanie w strugach deszczu, po tym jak zgasł w olbrzymiej kałuży, na głównej ulicy Gdańska. Co za wstyd!

Mercedes W123 tzw. beczka – to była pierwsza maszyna. Sąsiad miał takiego samego. Godzinami siedzieliśmy w garażu rozkładając i składając. Pieszcząc, chuchając, pucując. Naszedł mnie jakiś wredny gość, który uparł się aby odkupić. Rzuciłem kwotę z kosmosu. Cholera, łyknął.

Mercedes 126 s-klasa – Jak go zobaczyłem to powiedziałem ”o k* muszę go mieć!” Gdybym wiedział, ile potem w niego włożę to bym się trzy razy zastanowił. Był ogromny, śliczny i palił jak smok. Zakochaliśmy się w sobie. W trzy godziny po rozstaniu popełnił sepuku. Zatarł silnik. Tu jest jego wirtualny nagrobek.

Plymouth Colt – Amerykaniec dla którego porzuciłem s-klasę. Szybki (2400cm), pojemny i ze śmiesznymi drzwiami z tyłu. W bagażniku woziłem największy, dostępny w handlu głośnik. Oddany z bólem w dobre ręce.

Teraz mam rekina. BMW 518 model e28. Rocznik 1982, przebieg jak na swoje lata niewielki. Pełen klasyk. Oryginalne części. Zadbany do bólu. Zresztą sami zobaczcie. Jeżdżenie nim to czysta poezja. Nic nie stuka, nie trzeszczy. Chodzi jak szwajcarski zegarek. Nabiera na wartości niczym dobre wino.

A wasze auta?

 

Reklamy


13 Responses to “Wiem, że masz duszę”

  1. 1 btd

    1. maluszek – pierwsze auto, pierwsze wyjazdy ze znajomymi pierwsze poczucie wolności i niezależności (jeśli tylko w baku coś było). Rocznik ’81 – silnik do tej pory jeździ w kolejnym rajdowym maluchu.
    2. vw golf mkI – ile czasu spędziłem w warsztacie ojca dłubiąc w nim. Ale bez wiochy – najniższa znośna gleba, oryginalne bbs, stare wąskie zderzaki, prawie wolny wydech ;-). Też spod świateł nie było mocnych. Płakałem przy sprzedarzy.
    3. volvo 740 kombi. Duży, kanciasty, budzący respekt połykacz drogi. I głupków na niej 🙂 Pomimo słusznego wieku i gazu śmiga niesamowicie i nie wydaje mi się żebym chciał się z nim rozstać.

  2. 2 Bartek

    #1 Maluch – rocznik ’80 (co prawda nalezal do mamy, ale ja tez nim jezdzilem). O dziwo lepiej sie trzymal niz mój drugi
    #2 Maluch – rocznik ’93 (chyba?) kupiony za kieszonkowe z pomoca rodziców. Teraz zajezdzony prawie na smierc przez tate w lesie.
    3 VW Polo, 1.2 05 plate 🙂 Kierownica po prawej, kupiony za moje wlasne pieniadze, jezdze po Glasgow i mysle, ze dlugo pociagnie – w koncu to gierman’ska bolszaja technika 🙂

  3. 3 Valdo

    P-70,protoplasta Trabanta.Nie moj,ale pierwszy „samochod”nad ktorym pracowalismy z kolegami chcac doprowadzic do stanu uzywalnosci.Kolega z samochodowki dostal go od ojca.Niestety,w starym kraju samochod byl dla mnie marzeniem.Pozniej nadrobilem zaleglosci.Obecnie poruszam sie”Oldsmobilem ,,marka juz nieistniejaca.To taka salonka na czterech kolkach.

  4. 4 Luciano

    Pierwszy to Pontiac Benoville 450in3, chyba okolo 500 KM, po tym cala plejada: Ford, Oldsmobile, pontiac , Chevy i wiecej marek nie pamietam. Dobry byl Ford LTD z wyposarzeniem policyjnym Mial silnik V8 o pojemnosci 7.3 litra i mocy ponad 400 KM. Szybkomierz mial max. 160 mil/h. Nigdy nie probowalem czy faktycznie tak jest. Raz tylko sprawdzilem 100 mil/h , ale to bylo rano i droga calkiem pusta. Najlepsze , moim zdaniem byly chevy caprice z wyposarzeniem policyjnym. Silnik V8 5.7l o mocy 370KM – 276 KW. Silnik wolnoobrotowy i dlatego byly uzywane jako taxi w NYC. Potrafily przejeczac na silniku ponad 500000 mil. Obecnie mam, od ponad 10 lat chevy caprice mala V8 , tylko 4.9 l o mocy 290 KM.
    Uwazam ze to wystarczy. Samochod ma juz 22 lata, za 3 lata bedzie antykiem. Zadnych problemow ze startem, a zimy w nowej anglii sa jak w Polsce. Oczywiscie zmieniam olej, od czsu do czasu dolewam wody do chlodnicy, paliwa do baku i nieraz 6 workow cementu do bagaznika, pare desek 2.4 m dlugich do srodka i auto wcale nie protestuje. Mam nadzieje ze bedzie sluzylo jeszcze dlugo, bo obecnie takich samochodow juz nikt nie produkuje.

  5. 5 Sergo

    1. 12 letni maluch. Brak hamulców, rdza na progach . Cudem nie zabiłem siebie i moją przyszłą oraz siebie i grupę kolegów.

    2. Opel Astra 1.6L silnik. Kupiłem jako nowy wózek i sprawdził się świetnie. Zrobiłem prawie 100k kmów. Sporą części po niemieckich autobahnach. Najdalej zajechałem do Paryża a koleżanka małżonka objechała morze Egejskie.

    3. 8 letnie Volvo 440. Kierownica była po prawej stronie. Sporo przejechanych mil po irlandzkich dróżkach.

    4. 4 letni Passat 4 generacji z 2 litrowy silnik. Całkiem fajna bryka.

    5. Nowy Volkswagen Jetta kombi (amerykański odpowiednik Borry). Zaliczył parę padów elektroniki i rodzina go przerosła.

    6. Nowa Honda Si. Małe autko, odpowiednik w Europie chyba nazywa się R-type. 160HP. Kop piękny, ekstra skrzynia biegów. Świetny samochód.

    7. Nowa Honda Odyssey. Coś co w Stanach nazywa się mini-van. Nasze pierwsze auto z automatyczną skrzynią biegów. Niestety koleżanka małżonka kompletnie przyzwyczaiła się do tego wynalazku. Średni każde auto pali 10% więcej w wersji z automatem. Ilość benzyny zaoszczędzona przez wyeliminowanie z rynku tego patentu byłaby chyba wielkości sporego jeziora rocznie.

    8. 2 letnia Mazda RX-8. Jedyny seryjny samochód z silnikiem Wankla. Z 1,4 litra daje 239HP. Potwór! Piękna konstrukcja, Cztery prawdziwe fotele w prawdziwym sportowym aucie. Tylne drzwi otwierane jak w starej Syrence :-). Niestety apetyt na benzynę maszynka ma straszne.

    9. 4 letnie BMW 325xi. Kompromis pomiędzy kopem a luksusem. Jak do tej pory bezawaryjnie.

    10. Nomen omen dzisiaj wymieniamy Odysseja na nowego Passata kombi. Ze strasznym bólem muszę powiedzieć, następny samochód z automatem. Podobno będzie palił mniej niż Honda. Zobaczymy jak będzie się sprawował.

  6. 1. Seicento Van, pierwsze służbowe autko. Mały lekki, zrywny, na światłach nikt nie miał szans. Wiozłem nim kiedyś ponad 300 kg i dał radę.

    2. Octawia z silnikiem tdi, silnik rewelacja, samochód tak sobie 😉

    3. Pierwsze własne auto – Maluch, rocznik 1988. Co to był za samochód 🙂 ile doświadczeń, pokory, przygód 🙂

    4. Focus combi turbodiesel jakiś (służbowy to nie pamiętam dokładnie) – taki koń roboczy, jeździliśmy im we 3 wspólnie, ktoś go ukradł kumplowi z parkingu pod blokiem.

    5. A potem zobaczyłem ją 🙂 Dwóch klientów miało taki sam samochód, miłość od pierwszego wejrzenia 😉 Honda Prelude, rocznik 1992. Szukałem 8 miesięcy modelu z silnikiem 2,2 vtec, poddałem się kupiłem zwykły dwulitrowy 130 KM.
    To na pewno jest kandydatka do grupy maszyn, dziś takich już nie robią.

  7. 7 Switek

    1. Syrena 104 – kolor pomaranczowy ’73. Teraz stoi w garazu u brata i czeka, zeby sie za Nia zabrac.
    2. Fiat Marea Weekend ’00 1.6 – wspaniale auto, na tego Fiata nie bylo bata.
    3. Focus Ghia Sedan ’00 1.6 – duzy bagaznik – w sam raz na wozek coreczki 😉

    Tylko pierwsza to maszyna, ale wtedy byla jeszcze traktowana jako jezdzidlo. Cholibka, musze ja jeszcze odrestaurowac i zamontowac zolte blachy….

  8. 8 Latarnik

    Sergo:
    Niech mnie poprawi ktos kto sie tym profesjonalnie zajmuje, ale to ze automat spala wiecej niz manualna skrzynia to juz od lat mit! Poruszalem sie po Londynie w zeszlym roku przez jakis czas Passatem kombi, silnik 2.0, automat – rocznik 2007. Spalanie – miedzy 5 a 6l na 100km po miescie w korku w Londynie. Kiedy moj super oszczedny, lekki Nissan Sunny wczesniej spalal 8-9l na 100km jak spokojnie jezdzilem…

    Moje samochody nie imponuja:

    1. Polonez Caro, rocznik 1996 1.6i. Przepraszam krytykow – ale to byla dla mnie Maszyna, a nie jezdzidlo. Do setki w okolo 10-12s (w zaleznosci od tego czyj zegarek 😉 ), bez problemu sie rozpedzal do 160km/h na trojmiejskiej obwodnicy i tak sie bujal – codziennie jezdzilem z Moreny do Rumi. Wiecej niz troche ponad 175km/h niestety nie udalo mi sie z niego wycisnac. Nawet nie chce myslec ile palil… Mial na stale otwarty bagaznik (wylamal sie zamek i klapa troche podskakiwala na dziurach – ale jezdzilem tak dwa lata) i zima zapalal po dlugich pertraktacjach. Zostawialem go zapalonego zaparkowanego na ul. Abrahama, kluczyki w stacyjce – po godzinie wracalem i caly czas tam byl. Podwozie kilka razy przezylo wycieczki po Kalliningradzie – byl nie do zdarcia.

    2. Czerwona Skoda Octavia Combi, 1.6 benzyna. rocznik 2000. Przejechalem nia cala Europe – fenomenalny samochod. Po 5 latach z bolem wymienilem na nowa Fabie – stoi w garazu w Polsce zebym cos mial na przyjazdy.

    3. Czerwony Nissan Sunny Combi, 1.6 benzyna. Rocznik 1990. Niezniszczalny. Leciutki, palil niewiele, mozna bylo przewiezc duzo i zwiedzil ze mna cala Anglie i polnocna Francje. Ze wzgledu na odrobine rdzy w podlodze nie przeszedl przegladu technicznego – a ja nie mialem czasu pojechac i dac lapowki. Do dzisiaj zaluje.

    4. Czerwone BMW 318i combi, 1.8 benzyna. Rocznik 1989. Trudno mi bylo sie przestawic z leciutkiego Nissana. Ale na angielskie autostrady wspanialy, po Polsce tez sobie niezle radzil. Lubil predkosc 110 mil na godzine, chociaz strzalka spalania stala wtedy w dziwnym, nienaturalnym miejscu. Kladlem tam komorke, zeby nie widziec. Podgrzewane siedzenia, szyberdach, wszystkie mozliwe udogodnienia w srodku i ogromny bagaznik. Sprzedalem z bolem po roku mieszkania w Londynie – Samochod sie po prostu marnowal stojac pod domem i jezdzac raz na tydzien do sklepu, bo nawet za miasto nie mialem czasu wyjechac 😦

    5. Czerwona Skoda Fabia 1.4 – niestety nie combi. Typowe jezdzidlo, chociaz mam do niej pewien szacunek. Najmniejszy przebieg ze znanych mi samochodow – robie nia ze 100-150km raz na dwa miesiace jak przylatuje do Trojmiasta.

    Teraz choruje na Toyote Prius. Ani to ladne, ani ogromnie oszczedne, ani tak naprawde ekologiczne – te akumulatory szkodza srodowisku w produkcji. Ale jakos mnie ciagnie do tego auta. Pewnie ze wzgledu na Londyn i to ze jest tu zwolnione z wielu oplat i podatkow 😉

  9. 9 Sergo

    W odpowiedzi do kolegi Latarnika:

    Akurat mówimy o tym samym aucie, najnowszy Passacie kombi. Weźmy pod uwagę najprostszy model sprzedawany w US.

    Silnik, całkiem fajny 2 litry z turbo i intercooler, 200HP.

    wg. http://www.edmunds.com/
    przeliczenia na ilość litrów na 100km moje (proszę o wnikliwą kontrolę)

    Passat z manualną skrzynią biegów
    wg. http://www.edmunds.com/new/2008/volkswagen/passat/100912540/researchlanding.html
    21 mili na galonie po mieście / 29 mili na galonie po trasie
    11,2 litra na 100km / 8,11 litra na 100km

    Passat z automatyczną skrzynią biegów
    wg. http://www.edmunds.com/new/2008/volkswagen/passat/100912567/researchlanding.html
    20 mili na galonie po mieście / 28 mili na galonie po trasie
    11,76 litra na 100km / 8,4 litra na 100km

    Z samych mili na galonie wychodzi około 5% różnicy. A myślę, że Volkswagen ma jedne z lepszy auto-skrzyni z sześcioma przełożeniami. Lepsze są tylko w autach z najwyższej półki.

    Latarniku, czy przypadkiem Passat którego używałeś nie miał silnika TDI? Tego niestety w US nie ma. I jeszcze ciekawostka, ma się pojawić w US w ciele Jetty kombi sport pod koniec tego roku. Kolejka w dealershipie gdzie kupuję brykę jest już na ponad 200 osób.

    Wg Volskawagen’a o ma robić
    40 mili na galonie po mieście / 50 mili na galonie po trasie
    5,88 litra na 100km / 4,7 litra na 100km

    Powiem szczerze, że myślę może nie ekologicznie ale bardziej o własnej kieszeni. A druga stron medalu jest prosta. Lubię przegarować. Nawet volkswagenoowy tiptronic jest po prostu o kant d… potłuc. Zmiana biegów nawet na kierownicy trwa gdzieś pomiędzy 1 i 0,5 sekundy. Ja wiem, że brzmi to jak mgnienie oka, to proszę wierzcie mi, robi straszną różnice. Podobno Audi ma coś rodem z F1 i przebiera palcami znacznie szybciej. Ale o sprzęgle, nawet elektronicznym w dowolnie drogim modelu można zapomnieć. Niech ktoś mnie poprawi, ale chyba nie ma niczego takiego na rynku seryjnych samochodów.

    Latarniku,

    Pozdrowienia ze słonecznych okolic Miami, do mglistego Londynu.

  10. @Sergo
    Grupa Volkswagen to dziś Audi, VW, Seat, czeska Skoda, Lamborghini. Żeby było śmieszniej to większościowym włascicielem perły niemieckiego przemysłu samochodowego jest Porsche 🙂
    Oprócz klasycznego Tiptronica VW stosuje skrzynię DSG, podobno zmienia biegi w 0,1 sekundy.

  11. 11 Małgosia

    Cieszę się, że mój mąż i ja mamy „dobre ręce:)

  12. @Latarnik: weź daj spokój z priusem. Za dużo propagandy a za mało auta w tym czymś.
    jakbym mieszkał w londynie, to jeździłbym po nim czymś z V8 – charger, challenger, mustang albo pickup z bliźniakami z tyłu. Tak na pochybel zielonym jełopom.

  13. 13 kurde

    No, sorki. ALE CO WY WIECIE O MASZYNACH?!

    Moja pierwsza maszyna: Syrena 104. Starsza ode mnie o rok. Rok prod. 1972. Użytkowana w latach 1991-92. Zadbana.

    Drzwi do przodu otwierane. Raz się zdarzyło, że same. Nie było jeszcze szybko i mama(!) złapała 🙂

    Dźwignia od skrzyni biegów w kolumnie kierownicy. „Dwójka” nie wchodziła. Cięgna co 3 miechy do porawki. Sama kolumna spawana eletrycznie często „była do poprawki” – urywało się przy przy przednim zawieszeniu.

    Bezpieczniki. Nie mozna było jeździć nocą, podczas deszczu. Światła i wycieraczki powodowały, pracujące „na raz”, że paliły bezpieczniki. Na pierwszej lekcji w LO „naprawiałem” te bezpieczniki.

    Dziurawa podłoga. Nie można było zbyt długo na skrzyżowaniach stać, bo spaliny zaczynały dusić.

    Osiągnąłem 130 km/h (mały +). Byłem jeszcze młody i głupi. I z górki (z wiaduktu). Nigdy tego nie zapomnę – wszystko się trzęsło, skakało, furczało… A ja cisnąłem 🙂

    To były piękne dni.
    Z tą Syrenką.
    🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: