Wielkie żarcie

10Lip08

Dawno temu, gdy byłem bodajże w drugiej klasie podstawówki, będąc na koloniach letnich, napisałem do rodziców list. Ojciec, dumny niczym paw, bo był to mój pierwszy list, siadł w fotelu, zapalił fajkę, list otworzył.

Stało w nim tak: „tu jest gupio, zabierzcie mnie stąd.” Koniec kropka 🙂

Dzisiaj za bardzo nie ma mnie kto zabrać, muszę dotrwać cierpliwie do niedzieli. Gupio może nie jest ale mam już szczerze dość. Dość obżarstwa!

Żona uwielbia szlajać się po restauracjach. Ma to po ojcu. Mój miesięczny limit wyjść do zewnętrznych jadłodalni wynosi słownie jeden. No może dwa. Po sześciu dniach spędzonych tutaj, przyjąłem więc dawkę półroczną.

Śniadanie w restauracji hotelowej. Nie powiem, dobre. Stół szwedzki. Jajecznica, parówki, wędliny sery. Obiad w karczmie/restauracji/zajeździe. Przeważnie wielkie żarcie. Kolacja ponownie w restauracji hotelowej.

I właśnie z powodu kolacji cierpię najbardziej. Bo ile razy można jeść placek po cygańsku/pyzy/placki ziemniaczane/sałatkę szefa kuchni.

Marzę o zwykłych kanapkach z szyneczką ewentualnie kiełbaską. Pomidorkiem, ogóreczkiem i kawałkiem żółtego serka.

Błagałem na kolanach „chodźmy do sklepu żono, kupmy puszkę turystyczną, cebulkę, ogóreczek małosolny”. Zróbmy sobie ucztę w pokoju. Herbata podgrzewana grzałeczką. Zaprosimy znajomych. To takie nasze, polskie, turystyczne.

Żona nieugięta ciągnęła do restauracji, albo tak jak dzisiaj ucinała mówiąc, że kolację odpuszcza bo się objadła.

Zbuntowałem się. Pognałem do sklepu dla żeglarzy. Kupiłem turystyczną, bochen chleba, dwie cebulki i pomidorka. W hotelowej restauracji zwędziłem nóż.

Efekt widzicie na zdjęciu. Muszę kończyć i szybko to spożyć, bo sępy już krążą, a zażegnywały się, że na pewno nic będą jadły.

Reklamy


16 Responses to “Wielkie żarcie”

  1. 1 Lehoo

    A te browczyki pokolacyjne, to niby gdzie ?

  2. 2 kosmosiki

    Smacznego. 🙂

    PS. Przemielone co-się-dało-i-nie-uciekło-na-drzewo zamienić na serek biały i byłoby apetycznie. ;P

  3. No teeeeraz, to kolega smaka narobił… Już wiem, co sobie jutro na kolację zrobię…

    A najlepsza jest ta galaretka na mielonce…

  4. 4 jacematy

    a najlepsza jest golonka z Biedronki 4,99 PLN 🙂

  5. 5 pax

    bo takie jedzenie to aż się czuje że się jest na jakimś wyjedzie xd a nie jakieś restauracje itp. za duzo sie tego porobiło ostatnio i nie ma prawdziwego kilmatu

  6. 6 Valdo

    W taki wlasnie sposob spozywam ogromne ilosci pomidorow ktore wprost uwelbiam,troszke soli,pieprzu do smaku,cebulka nie za grubo pokrojona,to wszystko zalane smietana.Pomidory koniecznie z dzialki albo te majace ladny zapach.Razowiec,moze byc z lekkim platem Krakusa.To moj slaby punkt.W lecie moge jesc trzy razy dziennie.

  7. 7 salamandra

    u nas na wyjazdach to sie nazywalo puszka z psa… ale jakos to nikomu nie przeszkadzalo…

    …pomidorki jak u Valdo… ale bez smietany… dodatkowo moze jeszcze swojski ogoreczek – na zielono lub kiszony… ostatecznie pasztetowka z ogorkiem….

  8. 8 Hexe

    O rany! Wyzerka jak za dawnych dobrych czasow na splywach kajakowych! Mniam 🙂

  9. 9 Obeliks

    Fraglesi, skad ja to znam
    zrobilem sobie niedawno kanapki z tuszonka swinska, posypalem sola i polozylem na talerzyk.
    Hexe sie zarzekala ze nie bedzie tego jesc bo za tluste.
    Ale jak powachala i jak zobaczyla jak ja wcinam to musialem isc sobie dorobic. 🙂

  10. 10 Hexe

    No i mnie obgadal, ten moj malzonek 😉

  11. Skad ja to znam!

    Malgoski chyba wszedzie takie same!1

    Wszystkie knajpki w Montrealu zaliczone,

    koniecznie greckie-ja tylko grzanki z maslem

    czosnkowym i uzo co najmniej 100 gram

    a Malgoska…

    pozdrawiam

    tumba

  12. Smaka widzę wam narobiłem:-)
    Dzisiaj był replay

  13. 13 lothian

    Oj, narobiłeś mi smaka. Ale fuda tam konserwa, cebulka a nawet pomidor. Slinka cieknie na sam widok tego apetycznie wyglądającego chlebka. Turystyczną mogę kupić sobie w Tesco czy polskim sklepie, ale dzisiejsza to nędzna namiastka tego co się jadało 30, 35 lat temu pod namiotem czy na wagarach. Mogę też kupić „polski” chleb, ale to też reż nie to co oryginał w kraju. Co prawda robiony według polskiej receptury, ale z brytyjskiej mąki, a to ujemnie wpływa na walory smakowe.

    Kiedy jestem w Polsce kupuję sobie świeżutki chlebek, najlepiej jeszcze ciepły (co z tego że niezdrowy, ważne że pyszny) i z pętem kiełbasy w garści pożeram go w mgnieniu oka, popijając maślanką.

    W czasie swej „poniewierki po świecie „za chlebem” udało mi się odkryć czym tak naprawdę jest patriotyzm. Nie ma to nic wspólnego z sercem, z przaśnymi widokami, z tęsknotą za rodzinnym domem, mogiłami przodków. To na widok prawdziwego chlego czujesz w ustach jego smak, do nozdrzy dociera wspaniały zapach, marzysz o bigosie i pętach aromatycznej kiełbasy. Prześladuje cie wspomnienie babcinego żuru z prawdzieym jakiem i białą kiełbasą, a za michę gorącej kaszanki z cebulką gotów byłbys oddac życie 🙂 . Masz ochotę rzucic wszystko w diabły, machnąć ręką na to, że się w życiu ustawiłeś, gnasz do kraju, a po zaspokojeniu swych „patriotycznych” tęsknot już po tygodniu masz dość jazgotu od którego zdązyłeś się odzwyczaić i wracasz do spokojnego i wygodnego życia i codziennych obowiązków.

    To nasze kubki smakowe sprzężone z żołądkami decydują o naszym patriotyzmie.

  14. 14 Małgosia

    Nie wiecie, co się działo na hotelowym balkonie (balkon ów łączy ze sobą pokoje)! Zapach roznosił się po całej okolicy. Psy dostały ślinotoku. Zjawisko to dotykało też niektórych ludzi. Fraglesowa małżonka skomlała na całe Wilkasy o ogóreczka. Fragles starał się być twardy, choć było to ryzykowne posunięcie. Trzeba nadmienić, iż w domu to właśnie ONA dba o menu.
    W końcu uległ.

    P.S. I właśnie w takim stanie zostawiliśmy Fraglesa z rodzinką na Mazurach. Jesteśmy już w domu i możemy zajadać tyle kanapek, na ile mamy ochotę. Jednak hotelowego śniadanka żal…

  15. Te kanapki wyglądają jak ryba, choć bardzo obleśnie.
    Widzę także tylko 3 plasterki pomidora. Pytanie – gdzie reszta ?
    Ogólnie jest to wpis o niczym.

  16. 16 Jacek2

    Co do konserw to polecam najlepsze na tej planecie , konserwy miesne marki Krakus :
    Golonka , Gulasz angielski , Wieprzowina w sosie wlasnym i Mielonka ….
    Kto sprobuje nie bedzie jadl juz innych …


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: