Sromowce Niżne

26Sier08

Sromowce Niżne to mieścinka na końcu świata. Raptem tysiąc mieszkańców. W sezonie dziesięć razy tyle. Prowadzi tam, wijąca się wzdłuż Dunajca i kończąca u podnóża Trzech Koron, droga.

Parę lat temu odebrałem z pociągu, w Nowym Targu, szwagierkę. Miała spędzić z nami tydzieńch. Było po zmroku. Lał deszcz. Wycieraczki ledwo nadążały.
– Jezu! gdzie ty mnie wieziesz? – zakrzyknęła w pewnej chwili przerażona.
– Do Sromowców kochana – odpowiedziałem ścinając fantazyjnie zakręt.
– Co za nazwa – pokiwała z dezaprobatą głową.

Pierwszy raz zawitałem do Sromowców w 2002 roku. Ktoś polecił małżonce. Tanio, kameralnie. Wokół same atrakcje. Odtąd goszczę tam rok w rok. Nie chcem ale muszem 😉

Małżonka zakochała się w tym miejscu. Podejrzewam, iż marzy żeby zamieszkać i zostać… sołtyską. Ostatnio przebąkiwała o działce z widokiem na przełom Dunajca. Honorowe obywatelstwo ma już jak w banku.

Widoki są rzeczywiście przepiękne. Tylko, że ja zwiedziłem co było do zwiedzenia, zrobiłem milion zdjęć. Moja cygańska natura tęskni za nowymi widokami.

Kameralnie przestało być odkąd w sierpniu 2006 roku (byłem a jakże) otwarto kładkę na Słowację. W dzień suną mrówki. Po alkohol, lentilki, pistację i końską maść. Wieczorem przemykają do słowackich dziołch, wystrojeni niczym stróże w Boże Ciało, juhasi.

Mieszkamy u starszej pani nazywanej przez nas babcią. Babcia, jak większość mieszkańców, żyje z wynajmu pokoi. Dziadek już nie flisaczy (zajęcie większości mężczyzn) ale syn jeszcze tak. Bierzemy całe piętro a zdarza się, że i dwa.

Rolę salonu pełni balkonik. Idealny punkt obserwacyjny na główną pietonierę. Sącząc piwo, albo wino z Czerwonego Klasztoru, obserwujemy snujących się. Komentujemy. Oni obserwują nas.

Spać jest ciężko, bo łoża są madejowe. Babcia wychodzi z założenia, iż tylko księżniczki cierpią na ziarnku grochu. Daleko mi do księżniczki, a mimo to wiercę się całą noc szukając miejsca, gdzie nie wbijają mi się deski. Rano czuje się jakby mi ktoś nery bejsbolem obił.

Prysznic jest aseksualny. Zapomnijcie o wspólnej kąpieli. Szwagier, otaksował fachowym okiem: -taaa, siedemdziesiątka. Gdy upadnie mydło, a zapomnicie w porę otworzyć drzwi, możecie wrócić do pokoju ubrani w kabinę.

Do niedawna postrachem była gryząca deska w kiblu. Ten kto zapomniał w porę złapać ją niczym węża za gardło, wybiegał z wrzaskiem i pokąsanym przyrodzeniem. Po paru latach wyrobiłem sobie odruch. Ostatnio przeżyłem szok, gdyż babcia zainwestowała w nową.

Babcia kupiła też nowe LCD. Kolorowy Unimor z lat osiemdziesiątych zeszłego wieku (vintage sic!) powędrował piętro wyżej. Do nas (drugie piętro) trafi gdy babcia kupić jakiś trójwymiarowy odbiornik czyli za 10-15 lat.

Z jedzeniem nie ma problemu. Są dwa sklepy i dwie jadłodalnie. Jest parę budek serwujących zapiekanki, hamburgery a na deser lody włoskie. Macdonalda na razie nie ma.

My chodzimy przeważnie do tak zwanego Białego Domku. Zamawiasz, a potem czekasz aż zawołają twój numerek. Niestety z zewnątrz, pod parasolami z widokiem na Dunajec, słabo słychać. Trzeba być czujnym, bo głodomory potrafią świsnąć długo nie odbierane żarcie.

Od niedawna można też udać się za granicę. Jest dobra knajpa a ceny bardzo przystępne.

Wielkim minusem jest bardzo słaby zasięg plusa. Nie raz krążę niczym różdżkarz szukając choćby jednej kreski. Orange podobno łapie bez problemu. O Internecie można pomarzyć, choć babcia ma ale nie udostępnia przez wifi.

Wszyscy mieszkańcy mają satelity bo naziemna jest nie do złapania. Dużo z napisem TV Trwam. Lud ci tu bogobojny i w PiS wierzący.

Pomyśleć, że pierwszy autobus dotarł tu 1968 a 1970 podłączono prąd. Sieć wodociągową zrobili sobie sami. Kanalizację dała Unia. Jest nadzieja, że w następnym roku będzie hotspot. Wtedy i ja pokocham to miejsce 😉

ps. Na zdjęciu widok na Sromowce Niżne z Trzech Koron. Więcej moich zdjęć z Pienin znajdziecie tutaj.

Reklamy


3 Responses to “Sromowce Niżne”

  1. Tyz piknie,

    polecam jednak Lacko,kraine kwitnacej jabloni

    i lacka sliwowice sa tam jeszcze/chyba/

    rydze ktore smazylismy na patelni jak schabowe

    przepijajac sliwowica .To byly czasy!

    pozdrawiam tumba

  2. 2 Hexe

    Ladnie tam. Ale wole morze 🙂

    PS: A biedny Roman ciagle sam.

  3. 3 Aglaranna

    Jest jeszcze miejscowość Zimna Wódka.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: