Zadzwonił dzwonek. Otworzyłem. W drzwiach stał młody, elegancko ubrany mężczyzna. Szybko wetknął nogę w drzwi, tak abym nie mógł zamknąć.
- Ki diabeł? – pomyślałem – akwizytor? komornik?
- Dzień dobry, mogę wejść? - spytał grzecznie i podał wizytówkę – jestem pańskim prokuratorem pierwszego kontaktu.
- Nie rozumiem – zgłupiałem doszczętnie
- Zostałem wyznaczony na pańskiego prokuratora pierwszego kontaktu – uśmiechnął się grzecznie - Nie słyszał pan o ustawie, której inicjatorem był Jego ekscelencja Pan Minister Ziobro?
- A tak, proszę, proszę – coś telepało mi po głowie – herbatki?
Usiadł, otworzył zgrabną, skórzaną teczkę. Zaszeleściły papiery.
- Mam tu parę formularzy, które musi pan wypełnić. To nie potrwa długo. Zacznijmy od tego, zielonego - siorbnął herbatki - Proszę wpisać wszystkie dane osobowe, pańskie oraz rodziny. Psa pan ma? Świadectwo szczepień jest? Tu proszę wpisać..
Niczym pilot na statku wchodzącym do portu, był moim przewodnikiem przez zawiłości zielonego formularza.
- Teraz wypełnimy żółty. Proszę wpisać o co chce pan być oskarżony
- Oskarżony?
- Tak, proszę się nie dziwić. Każdy dorosły obywatel w tym kraju musi zostać oskarżony, choć raz w roku. Bardzo proszę ułatwić nam zadanie. Po co mamy szukać na pana paragrafów? To tylko koszta a my przecież budujemy tanie solidarne państwo, prawda? Pomogę panu
Nie wypadało protestować. Wpisałem parę przewinień, które mi uprzejmie podyktował z małej podręcznej książeczki. Wedle taryfikatora jaki był dołączony, wynikało, że spędzę w areszcie jakieś 920 dni a potem grożą mi dwa lata w obozie pracy.
- Na deser pomarańczowy, rodzaj kary śmierci – jego twarz rozjarzył szczery uśmiech
- Śmierci? - nerwowo przełknąłem ślinę
- No tak! A jak okaże się, że zdradza pan ojczyznę, szkaluje prawomocne władze lub jest, nie daj Boże, agentem obcego wywiadu to kara musi być. Proszę, mam tu katalog. Jeżeli wolno mi to polecam gilotynę. Nic pan nie poczuje. Stryczek albo prąd są mniej humanitarne. Wybór należy do pana.
Napisane w IV-RP




