Archive for the ‘Układ’ Category

Przeczytał sms’a od hackera. Materiały na których mu zależało, czekały w bezpiecznym miejscu. Nie ufał hackerowi. Uśmiechnął się i wysłał “kill him” na komórkę snajpera.


Z głośników leciała na cały regulator muzyka Psy Trance. Hacker mimowolnie wybijaj rytm nogą. Był w fazie. Właśnie dobierał się do serwera. Szybkie zleconko od poleconego klienta. Będzie na waciki dla młodej – zaśmiał się w myślach.


W tym samym miejscu, siedem miliardów lat wcześniej. W gabinecie siedzi generał Kiszczak, szef zarządu II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Wchodzi pułkownik, jego prawa ręka.


Słońce zgasło dawno temu. Ludzkość rozpełzła się po wszechświecie budując Imperia. Ono trwało w zapadłym kącie, leżącej na uboczu, galaktyki zwanej kiedyś drogą mleczną. Na trzeciej od słońca planecie. Od wielkiego wybuchu minęło już 6,3072 * 10 do potęgi osiemnastej sekund. Do końca pozostało… tak bardzo niewiele czasu.


Ulicą idą powoli dwaj stróże prawa. Czujne oczy omiatają, spokojną o tej porze Pragę Północ. – Panie sierżancie, Pan patrzy, jakiś golec leży w krzakach, koło wiaduktu – No co wy p* Kowalski? – Sierżant podciąga pas z kaburą – wam tylko gołe dupy w głowie


Ojciec Dyrektor siedział zamyślony w fotelu, w sali konferencyjnej, znajdującej się w trzecim (i ostatnim) kręgu bezpieczeństwa. Na jego głową widniał pozłacany napis Fides, Ratio et Patria. Oprócz niego, wstęp miało tu tylko kilka najbardziej zaufanych, zgromadzonych właśnie, osób.


Na ekranie ukazywały się słupki z wynikami. Euforia jednych, depresja drugich. – Zobaczyć minę Kaczora po wyborach, bezcenne! – skwitował Agent Smith