
Niektórym wydaje się, że wszystko im wolno. Internetowa anonimowość dodaje im skrzydeł. Mylą wolność słowa z chamstwem. W sieci gieroje a w realu całkiem mili ludzie.
Nie do zaakceptowania jest sytuacja gdy ktoś wpakowuje się do twojego domu, bluzga, obraża domowników, smaruje g* po ścianach. Co wtedy robisz? Dzwonisz na policję albo bierzesz sprawy we własne ręce. W ostateczności łapiesz za bejsbola, o ile takowego masz.
Blog to nie dom - powiedzą niektórzy. Ja jednak będę się upierał, że to taki wirtualny dom. Dzielisz się na nim swoimi przemyśleniami, czekasz na komentarze. Przyjemność sprawia ci fakt, że ktoś cię czyta, zagląda do ciebie regularnie. Poznajesz ludzi, znajdujesz przyjaciół ale też i wrogów. Jak w życiu. Twoje miejsce w wirtualnym świecie.
Blog jest cząstką ciebie. Czymś czemu poświęcasz trochę serca, czasu, życia. Nie chcesz aby było to miejsce w którym będą cię obrażać a to niestety anonimowym obszczymurkom przychodzi łatwo. Trzeba mieć skórę nosorożca czytając opinie typu “do d*…, słabe…, spadek formy…, ty taki owaki….”. Tezy nie poparte żadną argumentacją. Opinie świadczące o poziomie kultury osoby je wypowiadającej albo zwykłym braku (trudne słowo) empatii.
Jakiś czas temu byłem świadkiem jak to obszczymurki podcięły komentarzami autorkę bloga, który z przyjemnością podczytuje. Wziąłem ją w obronę i momentalnie zostałem nazwany pożytecznym durniem etc… etc…. Pomimo, że wyznaje zasadę: “nie ruszaj gówna bo śmierdzi” wdałem się w dyskusję, która skończyła się moją propozycją spotkania się w realu i powtórzenia bluzgów patrząc sobie prosto w oczy. Niestety obszczymurkowi zabrakło odwagi.
Po co tracić czas na jałowe dyskusje z kimś kto sam się określa jako czołowy myśliciel. Po co wdawać się w dysputę z ludźmi, których sylwetkę starałem się nakreślić tutaj. Po co dyskutować z kimś kto nie umie rozumować logicznie. Kto dopiero przestał sikać w majtki. Kto jest 20, 30 lat ode mnie młodszy?
Komentarze są integralną częścią bloga. Jako gospodarz, nie mam zamiaru zmuszać odwiedzających do czytania ewidentnych bzdur lub bluzgów. Szanuję opinie przeciwne ale muszą one być merytoryczne i co najważniejsze logiczne. Bo jeżeli jest to obrzucanie się błotem to ja bardzo za nie dziękuje.
Prawda jest taka, że na moim blogu ja ustalam zasady. Dlatego niektórym (na razie dwie osoby) daje bana. Oczywiście muszą sobie na to zasłużyć. Nie daje bana wedle zasady “bo cię ku* nie lubię”. Tak jak to potraktowano kiedyś mnie na gazeta.pl co skrzętnie opisałem tutaj
Czy ograniczam wolność słowa? Nie bo po pierwsze primo nikogo nie zmuszam do czytania moich tekstów. Po drugie primo mogą przecież założyć własne blogi lub wypowiadać się na forach. Po trzecie primo…
Napisane w Polityka




