
- Zabije cię jak za niego wyjdziesz , Isauro!
- Nie ważysz się, Leoncio Don Tuskos !
Patrzył w jej twarz. W oczach migotała mu wściekłość przemieszana z gorącym uczuciem do niej. Pod palcami czuł ciepłą szyję. Wystarczyło tylko mocniej ścisnąć by przerwać nić jej żywota.
- Nie masz na tyle odwagi – zakpiła ale w środku czuła strach – kocham go! kocham Tobiasa!
- Zabije go zatem – odparł wściekle – wdepczę w ziemię!
- Nic mu nie zrobisz Leoncio, on jest prawą ręką miłościwie nam panującego cesarza Don Pedro II. Zdejmij proszę palce z mojej szyi! - rozkazała
Milczał. Wahał się. Miała rację, Tobias Don Kaczos był drugą osobą po Bogu. Na dworze mówili nawet, że to Tobias, rządzi krajem. Szeptali, że podobno cesarz jest przyrodnim bratem Tobiasa. Rzeczywiście, byli bardzo do siebie podobni. Powoli opuścił rękę.
- Ha! Widzisz! - triumfowała – nic mi nie możesz zrobić!
- Jeszcze zobaczysz – jego źrenice były zwężone niczym oczy węża przed atakiem
Była jego niewolnicą, hardą i niepokorną. To jego matka tak ją rozpuściła. On głupi zakochał się w niej. Pamiętał ten moment. Leżał ranny po pojedynku z Juan Mario Rokitos, ona pielęgnowała go. Robiła to wyśmienicie, kiedyś była pielęgniarką. Wiedział, że póki nie obali Tobiasa, Isaura nie ulegnie mu.
Categories:




