
Tan tan tan - warczał bębęnek a dziewczyny piszczały. Na scenę, naszego podwórkowego dziecięcego cyrku, wskoczył klown Jaruś.
- Paaaanie! Paaaaaanowie! Chłopcy i dziewczęta! – krzyczał robiąc śmieszne miny – mam przyjemność zaprezentować wam nowego porządkowo-podwórkowego! Oto Władzio Stasiuk! Oklaski! Oklaski! Oklaski!
I klaskaliśmy aż bolały nas rączęta a nowy porządkowy prężył muskuły i patrzył na nas groźnie
- Trzeba będzie proce skitrać – rzucił cicho Antoś
- I koniec gry w kapsle – przytaknął smutno Jasio
- Jaki przystojny – zachichotała głupia Ewa – lecz trochę mi szkoda kaczego Marka…
Burak ze swoją bandą, stali za garażami i rzucali kamulcami. Świnie!
Zaś czerwoni co to wisieli na trzepaku wraz donaldami, przebąkiwali o nowym rozdaniu. W Piotrusia?
Gospodarz z wielką miotłą przyglądał się uważnie, podparłszy się pod boki.
—
Napisane w IV-RP




