
Burak działał dokładnie, tak jak to przewidział ponad miesiąc temu. Rozgłaszał wkoło, że to od niego, dowiedział się o nagonce CBA. Cóż… mówił prawdę!
Podczas ich spotkania starał się być wylewny, przyjacielski, dobrotliwy. Zjednał sobie tego durnia. Nie było to trudne. Na koniec podsunął burakowi spreparowane informacje i ostrzegł go. Prosił też aby nikomu o tym nie powtarzał. Był pewien, ze burak nie dotrzyma tajemnicy. Taki był jego plan.
Kto uwierzy burakowi? Zwłaszcza gdy jutro w samo południe wyciągnie kolejne dowody, które buraka pogrożą? Nikt! O prezia był spokojny. Ten wierzył mu bezgranicznie. W razie czego pomacha mu różową teczką.
On, z całej tej zawieruchy, wyjdzie w glorii chwały. Ciemny lud zawyje i jeszcze bardziej będą go kochać. Był pewien, że Potwory i Spółka zatoną a wraz z nimi prezio i brat jego. To tylko kwestia czasu. Większych patałachów nie widział.
Lecz on nie miał zamiaru pójść na dno z nimi. W odpowiednim momencie odetnie się od nich, pogrąży, zatopi. On, prawdomówny, uczciwy, najlepszy kandydat na premiera…. nie, nie prezydenta!
Zatarł ręce i zachichotał po diabelsku. Przeczesał włoski by ukryć swoje malutkie czerwone różki.
—
Categories:




