
- Rozstrzelać ich! Wszystkich! bez wyjątku! - wódz IV RP macha histerycznie skórzaną spicrutą.
Ubrany jest w mundur i wysokie, wypolerowane na glanc oficerki. Jego głos zdradza oznaki wściekłości
- co oni sobie myślą? Będą mi tu targowicę urządzać? Pod mur!
- Szefie, nie możemy – mówi cicho Ludek zwany też trzecim bliźniakiem
- Nie możemy – odważają się następni, Gosiu, Kuchcik, Kamyk, Zbysiu niszczarka i inni
- Jeszcze nie – dodaje Bulterier z wielce tajemniczą miną
Wódz krąży jeszcze chwilę po gabinecie, uspokaja się. W końcu przysiada na na fotelu. Wzdycha i patrzy na swoich wiernych towarzyszy walki. Po chwili milczenia, mówi:
- Dowiedzieć się, kto wyraził zgodę na to spotkanie na uniwersytecie i zwolnić
- Szefie, nie możemy tak sobie zwalniać rektorów – oponuje ponownie Ludek
- Jeszcze… - ponownie dodaje Bulterier
- No to wyciągnąć szybko teczkę i przeciek zrobić – Szef już uspokojony – jak brak to dopisać
- Tak jest ! zajmę się tym natychmiast - mówi Kamyk, trzaska obcasami i wychodzi
- Jeszcze wyplenię tą liberalną, czerwoną zarazę – autor książki “Moja Walka”
- Tak Szefie! Porządek musi być! – dodaje Ludek
- Dobrze Panowie, pora brać się do pracy – Szef wstaje z fotela - Jaki więc macie pomysł na ten trybunał ?
- Rozstrzelać? - pozwala sobie na żart Kuchcik.
- Za niedługo - dorzuca Bulterier i znowu uśmiecha się jak Mona Liza.
Szef i zgromadzeni rechoczą. Napięcie opadło.
Categories:




